Inwestorzy nadrobią pokryzysowe straty
Sentyment inwestorów zaczyna się zmieniać. Po wybiciach na Wall Street i ustabilizowaniu się indeksu Dow Jones powyżej 10 tys. punktów, rynki na całym świecie zaczęły wracać do równowagi. A przecież nie dalej jak pół roku temu ekonomiści roztaczali pesymistyczne prognozy o balansowaniu światowego systemu ekonomicznego na skraju przepaści — miało to miejsce po głębokiej depresji rynków wschodzących. Świat, w opinii wielu ekspertów, był w przededniu najgłębszego kryzysu od 50 lat.
Po redukcjach stóp procentowych w krajach rozwiniętych wszystko wróciło do normy. Zadziwiające jest, że rynki wschodzące, przez które widmo głębokiej ekonomicznej depresji zajrzało w oczy wielu ekonomistom, zaczęły wykazywać oznaki ożywienia gospodarczego.
WSZYSTKO zaczęło się 20 miesięcy temu od Tajlandii, z której kryzys rozprzestrzenił się na państwa azjatyckie. Jednak najbardziej rynki europejskie dotknął kryzys w Rosji. Dewaluacja rubla, a następnie zamrożenie spłaty długów, spowodowały falę napięć wśród światowych banków. Inwestorzy, którzy kupili rosyjskie obligacje dłużne, stali się posiadaczami nic niewartego pliku makulatury. Nawet przeżywające rozkwit gospodarczy Stany Zjednoczone nie są już skłonne pożyczać pieniędzy Rosji. Jednak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, aby nie dopuścić do całkowitego pogrążenia się byłego mocarstwa, ciągle jest skłonny udzielić pomocy finansowej. Gwoździem do trumny był kryzys brazylijski. Ekonomika jednego z największych odbiorców amerykańskiego eksportu niebezpiecznie się zachwiała.
SPOWODOWAŁO TO załamanie indeksów: Międzynarodowego Funduszu Walutowego — indeksu giełdowego rynków wschodzących oraz J.P. Morgana — indeksu obligacji. Inwestorzy liczący na wysoką stopę zwrotu zaczęli w panice się wycofywać. Prawdopodobieństwo światowego kryzysu spowodowało, że Fed trzykrotnie redukował stopy procentowe w USA.
KRYZYS ODBIŁ SIĘ również boleśnie na gospodarce polskiej. Głównym powodem była sytuacja w Rosji. Znaczne ograniczenie polskiego eksportu na Wschód, jak również mniejsze zamówienia firm zachodnioeuropejskich, importujących półprodukty z Polski, o docelowej produkcji nastawionej na naszych wschodnich sąsiadów, miało znaczny wpływ na pogłębienie się kryzysu w naszym kraju. Również spowolnienie gospodarcze w krajach Unii Gospodarczej i Walutowej, do którego przyczynił się kryzys w państwach wschodzących rynków. Sytuacja kryzysowa w tych krajach, a szczególnie w Niemczech, największym odbiorcy naszego eksportu, rykoszetem uderzyła w polską gospodarkę.
NIE BEZ ZNACZENIA była również zmiana sentymentu inwestorów zachodnich nastawionych na kupno papierów wartościowych. Wycofywanie się z obligacji krajów rynków wschodzących J.P. Morgana, jak również akcji MFW, spowodowało także ucieczkę od polskich papierów wartościowych. Ale ostatnie redukcje stóp procentowych w najbardziej uprzemysłowionych państwach świata czynią polskie papiery wartościowe instrumentami o atrakcyjnej stopie zwrotu. Również atrakcyjny jest fakt niskiej inflacji, która gwarantuje realny zysk. Odbicie indeksów rynków wschodzących wskazuje na zmianę nastawienia inwestorów zagranicznych do krajów wschodzących rynków. W związku z ponowną redukcją stóp procentowych w Eurolandzie istnieje szansa, że inwestorzy szukający dywersyfikacji portfela będą wracali na polski rynek. Szczególnie, że prognozy gospodarcze dla Polski są optymistyczne. Nie możemy jednak spodziewać się gwałtownego napływu kapitału, a co za tym idzie znacznego wzmocnienia naszej waluty. Wojna w Kosowie, a także straty poniesione wcześniej w inwestycjach w rynki wschodzące, powodują większą ostrożność wśród inwestorów, którzy najpierw testują rynek, zanim ponownie zaczną angażować znaczne fundusze.