Do południa na GPW panował marazm. Obroty prawie zamarły. Inwestorzy czekali na dane makro z USA. Chodziło o finalną wartość spadku PKB w IV kwartale 2008 r. oraz liczbę nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych za ostatni tydzień. O ile gospodarka skurczyła się mniej niż prognozowano (bo o 6,3 proc. wobec szacunków 6,6 proc.), negatywnie zaskoczyły dane z rynku pracy. To chwilowo zachwiało rynkami. Krajowe byki szybko się pozbierały. Po pozytywnym otwarciu w USA kupujący nad Wisłą dostali jednak zadyszki. Ostatecznie WIG20 zakończył dzień na minimalnym minusie.
Po raz kolejny, dużym wzięciem cieszyły się akcje firm paliwowych. Sprzyjała im drożejąca ropa, której cena zbliżyła się do 54 USD za baryłkę. Chodziło głównie o Lotos i PKN Orlen. Na akcjach spółki kierowanej przez Pawła Olechnowicza na ostatnich dwóch sesjach można było zarobić ponad 30 proc. Przyczynili się do tego m.in. analitycy DM BZ WBK. W najnowszych raporcie oszacowali cenę docelową papierów na aż 32,6 zł. Wyjątkiem był Petrolinvest, którego kurs zanurkował w czwartek o ponad 4,5 proc. Na spółki z subindeksu WIG-Paliwa przypadała lwia część obrotów (311 mln zł).
Z pozostałych blue chipów dzięki drożejącej miedzi pozytywnie wyróżnił się też KGHM. Szóstą sesję z rzędu drożały papiery Cersanitu. Być może inwestorzy przekonali się, że spółka ze stajni Michała Sołowowa najgorsze ma już za sobą.
Tym razem WIG20 został zepchnięty w czerwone rejony przez sektor finansowy z Pekao, PKO BP i BZ WBK na czele. Lepiej od indeksu blue chipów radziły sobie tzw. misie, czyli mniejsze spółki. Liderem wzrostów okazała się Vistula, która po środowym 5-procentowym wzroście podskoczyła w czwartek o kolejne 12 proc. Na rynek dotarła wypowiedź Wojciecha Kruka, że nie wyklucza on zwiększanie udziału w akcjonariacie grupy. Do łask wróciły mocno przecenione przez bessę papiery firm chemicznych. Kurs Polic wystrzelił o 12 proc., Azotów Tarnów o 8 proc., a Puław o 4 proc.