Liczba netto pozycji długich na amerykańską ropę WTI spadła w ubiegłym tygodniu o 19 proc. To największy jej spadek od grudnia 2012 r. Samych pozycji nastawionych na przecenę surowca było najwięcej w historii. Przyczyna niewiary inwestorów w odbicie na rynku to najwyższe od początku gromadzenia danych zapasy ropy w USA. Wynoszą one 444,4 mln baryłek, co wzmaga obawy przed wyczerpaniem możliwości magazynowania surowca.
- Przyrosty podaży są zdumiewające, a miejsce na przechowywanie ropy powoli się kończy. Tu coś się kroi, a dane CFTC pokazują, że inwestorzy szykują się na załamanie notowań kontraktu o najkrótszej zapadalności – komentował w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Bill O’Grady, główny strateg rynkowy towarzystwa Confluence.
Według prognoz administracji amerykańska produkcja ropy wzrośnie w tym roku o 7,8 proc., do 9,3 mln baryłek dziennie, w czym nie przeszkodzi ani zmniejszanie nakładów inwestycyjnych przez producentów, ani nawet opuszczanie niezagospodarowanych odwiertów. W całych USA nie jest wykorzystywanych aż 3 tys. spośród wykonanych odwiertów, a według danych firmy Baker Hughes liczba wykorzystywanych szybów spadła do 922, najmniejszej liczby od czterech lat.
- Producenci działają dalekowzrocznie i najpierw rezygnują z najgorzej rokujących odwiertów i złóż. W końcu rynek dojdzie do punktu równowagi, ale z pewnością nie stanie się to szybko, a już na pewno nie w tym roku – komentował w rozmowie z agencją Bloomberg Stewart Glickman, analityk firmy S&P Capital IQ.
Nieco mniej wyraźna jest tymczasem dominacja strony podażowej na rynku ropy brent, co ma związek z niespokojną sytuacją w Libii, kraju posiadającym największe rezerwy ropy w Afryce. Od początku roku notowania tej odmiany odbiły się o 1,7 proc., podczas gdy ropa WTI pogłębiła przecenę o kolejne 6,8 proc.
