Inwestorzy uwierzyli w reaktywację Wólczanki

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2004-01-20 00:00

Ponad 55-proc. zysk przyniosła już w tym roku inwestycja w łódzką Wólczankę. To jeden z najlepszych wyników na warszawskiej giełdzie. Od końca listopada cena czołowego polskiego producenta odzieży wzrosła z niecałych 6 zł do ponad 11,50 i wszystko wskazuje na to, że to nie koniec dobrej passy. Takie przekonanie zdają się podzielać inwestorzy, czego dowodzi stosunkowo wysoka jak na spółkę średnia obrotów na sesję. Wynosi ona ponad 230 tys. zł przy sporej przewadze popytu.

W przeciwieństwie do innych spekulacyjnych walorów, a tak do niedawna można było oceniać akcje spółki, istnieją silne fundamentalne podstawy uzasadniające wzrost kursu. Rzutem na taśmę Wólczanka zakończyła ubiegły rok ugodą z Bankiem Gospodarki Żywnościowej (BGŻ). Dotyczy ona spłaty 20 mln zł długu, a związana jest z poręczeniem udzielonym przez producenta odzieży dawnej spółce zależnej WLC Inwest. Zawarta z wierzycielem umowa przewiduje emisję kilku transzy obligacji, które obejmie BGŻ. Papiery zostaną zabezpieczone m.in. majątkiem spółki oraz zastawem na znaku towarowym. To nie jedyne obostrzenia. Spółka nie tylko zapłaci BGŻ za przeprowadzenie emisji, zmuszona została także do otwarcia w tym banku konta, poprzez które w kolejnych latach będzie rozliczała od 50 do 75 proc. swoich obrotów. Priorytetem przy ewentualnej sprzedaży zbędnego majątku ma być wykup obligacji za pozyskane w ten sposób środki. Emisja ma zostać przeprowadzona już w I kwartale. Terminy wykupu obligacji są zróżnicowane i przypadają na lata 2004-15.

Gdyby nie straty na inwestycjach prowadzonych poprzez WLC Inwest, Wólczanka mogłaby być jednym z niewielu producentów odzieży, którzy zarabiają. Jeszcze w 2001 r. zysk netto spółki zamknął się kwotą 2,25 mln zł, rok później była już strata aż 33,19 mln zł. Gros tej kwoty pochłonęła rezerwa na nietrafione inwestycje. Gdyby nie to, firma miałaby zyski z bezpośredniej działalności. Restrukturyzacja kosztowa pozwoliła po trzech kwartałach 2003 r. osiągnąć wynik netto 2,16 mln zł przy przychodach 66 mln zł. Mocno prawdopodobne, że cały 2003 r. zakończył się zyskiem. Spory w tym udział miało otwarcie kolejnych salonów firmowych (obecnie około 60) i partnerskich, które zapewniają wyższą marżę niż sprzedaż poprzez markety. Firmie pomaga też silne euro. Eksport przerobowy to około 60 proc. sprzedaży, szkoda tylko, że ten pod własną marką ma znaczenie symboliczne.

Łódzki producent rozważa przeniesienie produkcji poza granice Polski. Sprawę komplikuje jednak kontrola jakości i ewentualne zwolnienia grupowe. Zważywszy na to, że firma zatrudnia około 1800 osób, z czego 80 proc. przy produkcji, ważniejszy jest ten drugi czynnik.