Polska jest miejscem godnym zainteresowania inwestorów zagranicznych. To największy rynek tzw. nowej Unii, do tego przeżywający okres zrównoważonego wzrostu gospodarczego.
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? W rankingu Banku Światowego Polska zajmuje bowiem odległe 54. miejsce pod względem łatwości prowadzenia działalności gospodarczej — sąsiadując z Wyspami Salomona i Nepalem.
Przyjrzyjmy się zatem kilku wybranym aspektom polskiego systemu prawnego, które stanowią niewątpliwe bariery inwestycyjne i mogą zniechęcać inwestorów do wejścia na polski rynek.
Skomplikowany system
Świat staje się coraz bardziej zjurydyzowany. Przedsiębiorca na każdym kroku natrafia na kolejne uregulowania, dyrektywy i wymogi. I choć jest to tendencja ogólnoświatowa, to Polska zdaje się na tym polu wyróżniać, niestety, negatywnie.
Polski system prawny jest nie tylko skomplikowany, ale i niestabilny. Przedsiębiorca oceniający rynek na kilka miesięcy przed planowanym uruchomieniem inwestycji nie może być pewien, czy w tym czasie niektóre regulacje nie zostaną kompleksowo znowelizowane, czyli — z punktu widzenia inwestora — przewrócone do góry nogami. Nadto jakość stanowionego prawa, niezależnie od jego zmienności, jest coraz gorsza.
Na przedsiębiorcę czeka szereg mało przyjaznych instytucji państwowych. Przy rozpoczynaniu zakrojonej na średnią skalę działalności inwestor musi odwiedzić średnio sześć urzędów. Ta liczba znacząco rośnie w przypadku działalności specjalistycznej, wymagającej zezwoleń czy koncesji.
Zbyt wiele procedur
Bank Światowy ocenia, iż do założenia w Polsce firmy potrzebne jest 10 procedur, a do uzyskania koncesji — aż 25. Dalej nie jest lepiej ani łatwiej. Po rozpoczęciu działalności można spodziewać się serii kontroli i inspekcji — uprawnionych jest do tego aż 40 instytucji i służb.
Do tego dochodzi absurdalnie rozbudowany (a przy tym niewydolny) system administracyjno-biurokratyczny. Dość powiedzieć, że w przypadku średniej wielkości firmy czas potrzebny w danym roku na wypełnienie wszystkich formularzy i deklaracji równoważny jest dwóm miesiącom pracy jednej osoby.
Niestabilne podatki
Jan Baptysta Say stwierdził nie bez racji, iż dobrych podatków nie ma — są tylko mniej złe. Niestety, polski system podatkowy cechuje właściwa dla całego polskiego prawa niestabilność. A przecież to właśnie w tej dziedzinie przedsiębiorcy słusznie oczekują największej stabilności i przewidywalności.
Ustawy podatkowe bywają nowelizowane, zanim jeszcze poprzednie zmiany wejdą w życie. Do tego dochodzą trudności ze zwrotem podatku VAT, a na wszystko nakładają się nierzadko niezrozumiałe działania organów podatkowych. Nie brak przecież przykładów absurdalnych interpretacji i decyzji prowadzących firmę do upadku. Sytuacji nie poprawia kondycja sądownictwa administracyjnego. Jakiż jest bowiem pożytek z korzystnego wyroku wydanego dwa lata po bankructwie firmy?
Niewydolne sądownictwo
Polskie sądy nie cieszą się dobrą opinią przedsiębiorców. I trudno się dziwić. Na wpis do księgi wieczystej trzeba czekać średnio 197 dni, a na wyegzekwowanie należności od niesolidnego kontrahenta — prawie 1000.
Przewlekłość postępowania, obok korupcji i braku przekonania co do bezstronności sędziów, jest najczęściej wskazywaną przez przedsiębiorców wadą polskiego sądownictwa. Pewnym remedium może być sądownictwo arbitrażowe, jednak nie jest ono w stanie zastąpić sprawnie funkcjonującego sądownictwa państwowego.
Chaos w nieruchomościach
Istotną barierą inwestycyjną jest brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Dla inwestorów oznacza to konieczność uzyskania decyzji o warunkach zabudowy terenu — a to pochłania czas i podnosi ryzyko całej inwestycji. Sytuacji oczywiście nie poprawia skomplikowane i stosunkowo długotrwałe postępowanie w sprawach dotyczących pozwoleń w procesie inwestycji nieruchomościowych.
Specyficzną cechą polskiego prawa jest także instytucja użytkowania wieczystego. Dla inwestorów zagranicznych koncepcja ta jest zazwyczaj niezrozumiała. Poza tym użytkowanie wieczyste wiąże się z opłatami rocznymi, których wysokość może być przez gminy podnoszona stosownie do wzrostu wartości gruntu.
Ochrona pracownika
Paradoksalnie, z punktu widzenia rynku pracy konkurencyjni jesteśmy tylko z powodu plagi bezrobocia. Pracodawcy skarżą się na ograniczenia hamujące rozwój ich przedsiębiorstw — nadmiernie restrykcyjne regulacje każą bowiem dwa razy się zastanowić, zanim podejmie się decyzję o zatrudnieniu nowego pracownika. W efekcie przepisy mające chronić pracowników uderzają właśnie w nich — przede wszystkim zaś w tych, którzy pracy nie mają.
W ten sposób to, co stanowi barierę dla inwestorów, staje się także przeszkodą w podnoszeniu ogólnego poziomu życia w Polsce.
Dr Krzysztof Stefanowicz
partner zarządzający
Kancelaria SALANS