Inwestycje rosną i nadal będą szybko rosnąć

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 26-03-2007, 00:00

Firmy nie mają wyboru: by sprostać dużemu popytowi, muszą inwestować. I dobrze, bo to zdrowe dla gospodarki.

Nakłady małych firm zwiększyły się o 30 proc.

Firmy nie mają wyboru: by sprostać dużemu popytowi, muszą inwestować. I dobrze, bo to zdrowe dla gospodarki.

Polskie firmy wyraźnie złapały wiatr w żagle: świadczą o tym dobre wyniki produkcji przemysłowej i budowlanki, a także pozytywne nastawienie ich szefów, które ma odzwierciedlenie w badaniach koniunktury. W rezultacie znacznie poprawia się sytuacja finansowa firm, co ma wpływ na wzrost płac, dzięki czemu w portfelach Polaków jest coraz więcej pieniędzy. To z kolei przekłada się na dynamicznie rosnącą sprzedaż detaliczną. Według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), wzrosła ona w lutym o 17,5 proc. — to wynik najlepszy od wstąpienia Polski do UE. Ekonomiści spodziewali się, że będzie dobry, ale nie aż tak.

— Dane GUS potwierdzają, że obserwowany popyt gospodarstw domowych ma się bardzo dobrze, co jest rezultatem rosnących płac i zatrudnienia. Dobra sytuacja przedsiębiorstw wynika też z utrzymującej się koniunktury zewnętrznej, która powoduje, że nasze produkty są chętnie kupowane na Zachodzie — uważa Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

Zdaniem Haliny Dmochowskiej, wiceprezes GUS, dobre wyniki firm tworzą korzystne uwarunkowania dla inwestycji.

— W 2006 r. nakłady przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 50 osób wzrosły o 19,2 proc., rok wcześniej — o 8,2 proc. Dynamika nakładów w firmach zatrudniających od 10 do 50 osób była jeszcze wyższa i wyniosła około 30 proc. — uważa Halina Dmochowska.

Z danych GUS wynika, że w 2006 r. rozpoczęto o 11 proc. inwestycji więcej niż rok wcześniej (w firmach zatrudniających ponad 50 osób). Jednak ich kosztorysowa wartość była o 24,6 proc. wyższa niż w 2005 r. Według Haliny Dmochowskiej, dobrą wiadomością jest także zwiększenie udziału w nakładach podmiotów z kapitałem zagranicznym (z 40 proc. do 43 proc.).

— Ożywienie inwestycyjne ma mocne podstawy. Widać je w różnych sektorach, obejmuje firmy późnej wielkości i następuje przy dobrych uwarunkowaniach finansowych przedsiębiorstw, także przy większej dostępności kredytów — dodaje wiceprezes GUS.

Wiele wskazuje więc na to, że po okresie zwiększonej ostrożności firmy przekonały się do inwestowania.

— Moce produkcyjne są wykorzystywane w dużym stopniu, a chęć zwiększania produkcji — w odpowiedzi na rosnący popyt — wymusza skok inwestycji — tłumaczy Jacek Wiśniewski.

Dla gospodarki to dobra wiadomość: wzrost PKB spowodowany inwestycjami jest zdrowy.

— Powiększanie potencjału produkcyjnego powoduje, że można produkować więcej, i to bez podnoszenia cen. Gdyby firmy nie inwestowały w rozwój i zwiększanie produkcji, nie mogłyby zaspokoić popytu przy w miarę stabilnych cenach — producenci podnosiliby je, windując inflację — wyjaśnia ekonomista Raiffeisen Banku.

Ekonomiści spodziewają się, że dobra passa inwestycji potrwa.

— Jest szansa, że mimo wysokiej bazy odniesienia z 2006 r., gdy inwestycje zwiększyły się o blisko 20 proc. silny wzrost gospodarczy, ożywienie w budownictwie, lepsze wykorzystanie środków europejskich, a także duże wykorzystanie mocy produkcyjnych firm doprowadzą do solidnego, zbliżonego do ubiegłorocznego wzrostu inwestycji także w 2007 r. — uważa Rafał Benecki, ekonomista ING.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu