Dziś rząd ma zająć się programem restrukturyzacji hutnictwa. Wiadomo już, że inwestycje tworzonego w pośpiechu holdingu Polskie Huty Stali mogą przekroczyć nawet 3 mld zł.
W mediach pojawiła się wiadomość, że Unia Europejska zgodziła się na to, by inwestycje PHS sięgnęły 2 mld zł. Ale to część prawdy. Tylko huty z PHS zamierzają zainwestować 3 mld zł.
— Negocjacje z Komisją Europejską dotyczyły inwestycji podstawowych. W programach zawarte są także plany dotyczące tzw. inwestycji drugoplanowych. Pozostają one nadal aktualne — mówi Jerzy Podsiadło, prezes PHS.
Drugoplanowe projekty modernizacyjne można oszacować na 2,5 mld zł. Stalowe spółki mają zrealizować te projekty do 2010 r.
Największe nakłady poniesie HTS — 1,58 mld zł. Oprócz tzw. inwestycji pierwszoplanowej, czyli modernizacji walcowni gorącej blach za 727 mln zł, huta planuje także inwestycje w infrastrukturę wokół tej instalacji za 102 mln zł. Koszt projektów odtworzeniowych wyniesie 400 mln zł, a kilka mniejszych projektów — 187 mln zł.
— Huta Katowice zamierza wydać 928 mln zł (łącznie z kosztami finansowania — 1,33 mld zł). Największą inwestycją planowaną w tej spółce jest budowa linii ciągłego odlewania stali. Inne projekty to instalacja wdmuchiwania pyłu węglowego za 110 mln zł. Na technologiczną modernizację firma zamierza wyłożyć 517 mln zł z własnych środków i 764 mln zł z kredytów — mówi jeden z informatorów.
Jerzy Podsiadło informuje, że krajowi eksperci przedstawili Komisji Europejskiej także program dla PHS, który z holdingu zostanie przekształcony w koncern.
— Jednym z podstawowych założeń dokumentu jest osiągnięcie przez PHS zysku neto w 2006 r. sięgającego 695 mln zł — mówi prezes Podsiadło.
Dla porównania: na koniec ubiegłego roku straty spółek holdingu oscylowały wokół 1 mld zł.
— Rozpoczynając rozmowy urzędnicy KE przedstawili wiele wątpliwości dotyczących programu restrukturyzacji hutnictwa. Gros z nich rozwiewają jednak zapisy programu dla PHS. Chodziło na przykład o określenie szczegółowych wskaźników produkcyjnych i inwestycyjnych — dodaje Jerzy Podsiadło.
Na odpowiedź na pytania UE Polska ma czas podobno do jutra. Dziś tymczasem rząd ma zająć się programem naprawy branży.
— Oficjalnie w sprawie terminu zamknięcia rozmów w sprawie hutnictwa (rozdział o konkurencji) nic się nie zmieniło, bo rząd i negocjatorzy cały czas utrzymują wolę sfinalizowania ich do końca września — twierdzi osoba z kręgu negocjatorów.
Według nieoficjalnych informacji, tego celu nie zburzy pakiet kolejnych pytań z Brukseli. Co prawda jest już małe „ale”, gdyż rząd nakazał resortowi gospodarki zakończenie rozmów do końca ubiegłego tygodnia.
Cała sprawa ma nieco polityczny charakter, a Ministerstwu Spraw Zagranicznych i Urzędowi Komitetu Integracji Europejskiej trudno znaleźć wspólny język z przedstawicielami resortu gospodarki. Obie strony odmawiają jednak jakiegokolwiek komentarza w sprawie unijnych wątpliwości. Tymczasem tak naprawdę to właśnie od nich zależy, kiedy i na jakich warunkach zamkniemy rozdział negocjacyjny z Unią. Cały misternie utkany plan może się jednak rozsypać, jeżeli planowane na dziś rozmowy o hutnictwie rząd przełoży na inny termin.