iParkomat namawia do dzielenia się miejscem

  • Marta Bellon
opublikowano: 01-06-2015, 00:00

Pomysł na biznes: Polak potrafi. Nie tylko utyskiwać na problem z zaparkowaniem, ale również wymyślić sposób, który go rozwiązuje — i to o globalnym zasięgu

Gdy zapytać kierowców, zwłaszcza poruszających się po dużych miastach, co jest ich największą bolączką, najczęstsza odpowiedź to korki, a zaraz potem: problem ze znalezieniem miejsca parkingowego.

Piotr Sacha, twórca iParkomatu, wierzy, że Polacy coraz chętniej będą dzielić się miejscami parkingowymi. Ma apetyt też na amerykański rynek.
Zobacz więcej

IDEOLOGICZNY BIZNES:

Piotr Sacha, twórca iParkomatu, wierzy, że Polacy coraz chętniej będą dzielić się miejscami parkingowymi. Ma apetyt też na amerykański rynek. Marek Wiśniewski

Tymczasem Polacy nadal są przywiązani do własnych samochodów i stosunkowo niewielki odsetek rezygnuje z nich, by przesiąść się do komunikacji miejskiej czy na rowery.

Problem wiecznie aktualny

Po polskich drogach jeździ ok. 15 mln aut. Na rynku motoryzacyjnym może niedługo namieszać trend zwany z angielska car- -sharingiem, czyli dzielenie się samochodem. Do tego, by udostępnić mieszkańcom auta, które można będzie wypożyczać na godziny, przymierza się od pewnego czasu stolica. Takie rozwiązanie sprawdza się już w innych krajach Europy. Ale nawet jeśli mieszkańcy miast będą samochody wypożyczać jak rowery, problem braku miejsc parkingowych pozostanie.

Piotr Sacha jest jednym z miliona kierowców, którzy mają go dość. Ale jednym z niewielu, który postanowił znaleźć jego rozwiązanie. W marcu ubiegłego roku uruchomił serwis internetowy iParkomat, czyli bazę prywatnych miejsc parkingowych udostępnianych przez ich właścicieli kierowcom, którzy są gotowi zapłacić za możliwość parkowania w owych miejscach w określonym czasie.

— Poprzez naszą usługę umożliwiamy zarobek każdej osobie, która ma swoje prywatne miejsce postojowe pod domem, blokiem, w garażu podziemnym czy wolno stojącym. Z naszych obserwacji wynika, że prywatne miejsce parkingowe stoi puste przez 40-50 proc. czasu — wyjeżdżamy do pracy, na weekend, na urlop. iParkomat to alternatywny do publicznego system zagospodarowania wolnych miejsc parkingowych w centrach miast — tłumaczy Piotr Sacha, założyciel serwisu.

Nie rób drugiemu…

W bazie danych serwisu jest obecnie 330 prywatnych miejsc postojowych w całej Polsce. Każda osoba korzystająca z usługi iParkomatu musi zaakceptować regulamin. Zakłada on, że dane miejsce jest we władztwie osoby, która je udostępnia. Osobę udostępniającą weryfikują też inni użytkownicy platformy.

— Uruchomiliśmy cały mechanizm komentarzy, rankingów, wymiany opinii osób, które korzystają wzajemnie ze swoich usług. W ten sposób budujemy ranking wiarygodnych użytkowników — przekonuje Piotr Sacha. Tłumaczy, że dla iParkomatu to dopiero początek drogi. Wcale niełatwej, bo to firma z kategorii tzw. ekonomii dzielonej, która burzy porządek rzeczy i jest alternatywą do własności.

— Mam nadzieję, że jesteśmy ciekawym pionierem tego trendu na rynku. Mamy też potrzebę, by edukować społeczeństwo, że niekoniecznie trzeba posiadać, bo można dziś korzystać z usług wtedy, gdy się ich potrzebuje. Jeszcze nie wszyscy to rozumieją — przyznaje Piotr Sacha.

Przedsiębiorca ma świadomość, że konkurencja nie śpi. Na świecie istnieją firmy, które zajmują się udostępnianiem miejsc parkingowych, jest też odwieczna niemal praktyka udostępniania miejsc sąsiad-sąsiadowi. Z drugiej strony są też firmy, które zajmują się gromadzeniem informacji i tworzeniem baz miejsc parkingowych na parkingach komercyjnych w danym mieście.

— Nie ma natomiast jednego dużego gracza, który specjalizowałby się w tym rynku, którego uczestnikami są wyłącznie osoby prywatne — zaznacza przedsiębiorca. Projekt od początku finansuje z własnej kieszeni. — Mamy ambicję, by w niedalekiej przyszłości spróbować sił na rynku amerykańskim. Pierwsze firmy tego typu już się tam pojawiły, ale to ogromny rynek i mam nadzieję, że wywalczymy na nim swoje miejsce — mówi Piotr Sacha.

Parking dla połowy świata

Pierwsze lody z użytkownikami z zagranicy już zostały przełamane. Platforma iParkomat ma wersję anglojęzyczną i kilku użytkowników z zagranicy, którzy udostępnili swoje miejsca postojowe w Barcelonie, we Frankfurcie i w Stanach Zjednoczonych.

— Dzięki wersji anglojęzycznej jesteśmy w stanie obsługiwać pół świata. Naszym dostawcą płatności jest PayPal, który daje nam możliwość realizowania płatności w 26 walutach. Wyzwaniem jest teraz dotarcie do indywidualnych osób, które mają miejsca postojowe w danym kraju. Żeby tych miejsc udostępnianych w serwisie było więcej, trzeba włożyć nieco wysiłku w rozruszanie machiny. Dlatego też stworzyliśmy w USA mały zespół, z jego pomocą będziemy starać się wprowadzić nasz biznes na nowy etap rozwoju — zapowiada twórca iParkomatu.

Platforma zarabia na prowizji. Jej wysokość jest uzależniona od kontraktu, jaki zawierają gość i gospodarz parkingu — im dłuższy, tym jest mniejsza. Przez pierwsze 30 dni wynosi od 30 do 50 proc. miesięcznej opłaty. Od 30. dnia prowizja maleje, jest stała i wynosi 5 proc. Minimalnym okresem, na jaki można zawrzeć umowę, jest 7 dni, nawet jeśli transakcja ma dotyczyć jednego dnia w tygodniu.

Choć większość kontraktów jest długoterminowych, średnio na 4-5 miesięcy. Rekordzista udostępniał w iParkomacie swoje miejsce parkingowe w Warszawie za 400 zł miesięcznie.

Miejsca specjalne

Po wpisaniu w Google’a słów „miejsca parkingowe” wyszukiwarka od razu podpowiada „dla niepełnosprawnych”. Wysoka pozycja na liście najczęściej wyszukiwanych fraz dowodzi, że to również ważny problem dla sporej grupy użytkowników sieci. Nim także chce zająć się Piotr Sacha.

Planuje stworzyć globalną bazę danych miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych. By zrealizować ten projekt, uruchomił kampanię crowdfundingową na portalu GoFundMe.com. Potrzebuje kapitału na stworzenie aplikacji, z której będą mogli korzystać niepełnosprawni na całym świecie. Co najmniej 36 tys. USD — tyle chce zebrać w crowdfundingu.

OKIEM EKSPERTA

Potrzebna jest masa krytyczna

MICHAŁ PAWELEC

szef BlaBlaCar w Polsce

Ekonomia współdzielenia zakłada, że wolne miejsce w samochodzie (BlaBlaCar), w mieszkaniu (Airbnb) czy na parkingu (iParkomat) nie musi się marnować. Pozwala dzielić się osobom, które posiadają dane dobra, z tymi, które chcą z nich korzystać. Dzięki temu efektywniej alokujemy dostępne zasoby. Ten trend jest coraz szerzej obecny w świadomości społeczeństwa.

Wyzwaniem, jakie stoi przed twórcami platformy iParkomat na tym etapie rozwoju, jest pozyskanie odpowiednio dużej liczby użytkowników zarówno po stronie oferujących miejsca, jak i tych poszukujących parkingu. Potrzebna jest masa krytyczna, która zapewni płynność wymiany za pośrednictwem serwisu. Wtedy jego użytkownicy będą mieli poczucie, że serwis odpowiada na ich potrzeby i faktycznie sprawnie wskazuje dostępne miejsce.

Pracując nad rozwojem serwisu BlaBlaCar, widzimy, że urzędnicy coraz lepiej rozumieją nowe trendy. Starają się z nich czerpać i odpowiadać na potrzeby mieszkańców miast. Dużym powodzeniem cieszą się, wprowadzone do wielu dużych miast, systemy rowerów miejskich. W przyszłym roku ma w Warszawie wystartować platforma car-sharingowa, pozwalająca udostępniać samochody na krótkie użytkowanie. Myślę, że dobrym pomysłem, umożliwiającym serwisowi iParkomat szybszy rozwój, jest wejście we współpracę z miastami, które — co widać na powyższych przykładach — doceniają nowatorskie rozwiązania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy