ITD zarobiła 3 mln zł

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2002-10-31 00:00

Wniosek, jaki można wysnuć po blisko miesiącu działalności Inspekcji Transportu Drogowego (ITD), jest następujący: nowa służba może okazać się się kurą znoszącą złote jajka. Tylko pierwsze trzy tygodnie jej funkcjonowania przyniosły budżetowi 3 mln zł. To ponad 40 proc. kwoty, jaką rząd zainwestował w stworzenie inspekcji. Na ten cel przeznaczono bowiem niespełna 7 mln zł.

80 inspektorów skontrolowało w całej Polsce prawie 3,5 tys. samochodów. Kary nałożono na przeszło 1 tysiąc kierowców i przedsiębiorców. Zważywszy na to, że nie należą one do najniższych (od 200 zł do 15 tys. zł) — można się spodziewać, iż działania nowej służby przyniosą pożądane efekty. Oczekuje się przede wszystkim, że przyczynią się do wyeliminowania z rynku nieuczciwych, stosujących dumpingowe ceny przewoźników.

— Prawie 30 proc. ukaranych to przedsiębiorcy zza wschodniej granicy. Głównie z Białorusi i Ukrainy. Nałożyliśmy też sankcje na kilku transportowców z krajów Unii Europejskiej. Najczęściej inspektorzy karali za brak ważnych zezwoleń i opłat drogowych, tzw. winietek — twierdzi Seweryn Kaczmarek, główny inspektor transportu drogowego.

Szef ITD nie kryje, że krajowi przewoźnicy płacili kary głównie za zły stan techniczny pojazdów, zatrzymanych w trasie przez kontrolerów. Inspektorzy doszukali się również drobnych nieprawidłowości przy przewozach materiałów niebezpiecznych.

— Gros mandatów inspektorzy wystawili w województwie mazowieckim. Co prawda, w jakiejś części wynika to z faktu, że w tym rejonie pracuje najwięcej urzędników — przyznaje Seweryn Kaczmarek.

Pojawiły się głosy, że rząd nie do końca zrozumiał misję urzędników ITD i traktuje ich jak formację, której podstawowym zadaniem jest przynoszenie pieniędzy do budżetu.

Z relacji kontrolowanych transportowców wynika bowiem, że dla inspektorów nie jest ważne, czy firma poddawana kontroli ma wszystkie dokumenty i uregulowane opłaty za korzystanie z dróg. Interesują się jedynie tym, czy kierowca zabrał je ze sobą do samochodu.

— Brak jakiegoś dokumentu lub błędy w wypełnieniu druku są jednoznaczne z nałożeniem na przewoźnika kary wysokości 200 zł — za zapominalstwo. Jeśli w wyznaczonym terminie dostarczy on wymagane dokumenty do ITD sprawa zostanie rozwiązana — zapewnia Seweryn Kaczmarek.

Aktualnie inspektorzy dysponują 12 pojazdami. Ale jak zapowiada szef ITD, jeszcze do końca 2002 r. liczba ta wzrośnie do 34.