Jabil odżył w Kwidzynie i zatrudnia

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2015-12-02 22:00

Firma, która kiedyś produkowała wyłącznie telewizory, wypłynęła na nowe wody i rozgląda się za pracownikami.

W fabryce Jabila w Kwidzynie pracuje obecnie 3,3 tys. osób. Do ponad 5 tys. osób, poziomu sprzed kryzysowego dla branży elektronicznej 2009 r., jest daleko, ale…

— Przed nami perspektywa stabilizacji, jeśli nie lekkiego wzrostu. Mamy kilkadziesiąt wakatów w części nieprodukcyjnej — dla techników, inżynierów, specjalistów zakupów czy planowania. W produkcji wciąż próbujemy zwiększyć efektywność — mówi Krzysztof Mioduszewski, prezes Jabil Circuit Poland i Jabil Assembly Poland.

— Rynek automatyki przemysłowej związanej z odnawialnymi źródłami energii i internetem przedmiotów rośnie. Jeśli Jabil znajdzie na nim miejsce, choć tylko w Polsce walczy o nie wiele firm, w tym Flextronics, Fideltronik, Assel, Lacroix czy Kimball Electronics, firma będzie dalej rosła — ocenia Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.

Pomysł dla start-upów

Wzrost zatrudnienia w Jabilu to efekt rosnącej liczby klientów. Przybyło ich ostatnio w trzech z czterech obszarów działalności firmy, która kiedyś zajmowała się wyłącznie produkcją telewizorów.

— Dobre perspektywy na przyszłość ma branża mierników wykorzystywanych w inteligentnymdomu. Rok temu mieliśmy dwóch klientów, już mamy czterech. Oferujemy m.in. produkt, który steruje systemem ogrzewania domu: komunikuje się z licznikiem gazu, pozwala ustalić budżet. To także urządzenia zbierające dane z mierników i przesyłające je do centralnych baz. Sektor się rozwija, bo zbliża się 2020 r., gdy 80 proc. liczników w UE powinno być inteligentne — wyjaśnia Krzysztof Mioduszewski. Trafiony okazał się też pomysł sprzed dwóch lat: produkcja dla start-upów.

— Szukamy na rynku innowacyjnychurządzeń, które mają szansę zaistnieć na masowym rynku. Współpracujemy ze start- -upami, które wymyśliły produkt i zebrały fundusze na jego produkcję. Kilka już wdrożyliśmy do produkcji. Do sprzedaży trafiła np. kula z 36 kamerami, które elektronicznie przetwarzają dane i mają zastosowanie w robieniu panoramicznych filmów z lotu ptaka. Zobaczymy, czy się przyjmie w produkcji masowej — opowiada Krzysztof Mioduszewski. Jabil produkuje też kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie terminali płatniczych do osobistego użytku.

Słoneczny gigant

Produkty konsumenckie — czyli sektor, z którego Jabil się wywodzi — to m.in. urządzenia audio dla marki Bang & Olufsen czy domowe sterowniki oświetlenia domowego. Są też produkty dla przemysłu: sterowniki, kamery i systemy zdalnego dozoru, przetwarzanie video. Jabil ma clean room, w którym składa urządzenia optyczne wysokiej rozdzielczości. Kontynuowana jest też działalność w dziale produkującym od siedmiu lat panele słoneczne.

— Jesteśmy największym w Europie producentem, dostarczamy 1 gigawat, czyli 15 proc. instalowanych tu rocznie modułów. Wolumen produkcji był różny, bo rynek się zmienia, ale obecnie jest stabilny — ocenia prezes Jabila. Jabil ma 20-osobowy zespół zajmujący się projektowaniem i wykonywaniem urządzeń testowych, który rocznie dostarcza kilkadziesiąt rozwiązań. Ponad sto osób bierze udział w procesie wdrażania nowych produktów. © Ⓟ

Wzloty i… kłopoty

Historia zakładu w Kwidzynie sięga 1991 r., gdy powstała Fabryka Telewizorów Brabork. W 1995 r. została przejęta przez Philips Consumer Electronics Industries Poland, który otworzył nową fabrykę. Kilka lat później były już trzy zakłady: telewizorów, płyt bazowych i głowic. Dwie ostatnie Jabil przejął w 2002 r., a dwa lata później kupił trzecią. W 2006 r. w związku z inwestycją Sharpa w Łysomicach Jabil zainwestował w zwiększenie mocy produkcji telewizorów i produkcję paneli fotowoltaicznych. W szczytowym momencie w Kwidzynie pracowało ponad 5 tys. osób. W latach 2009-10 zatrudnienie spadło o 2 tys. osób.