Jak internet pomógł handlować kwiatami

Anna Dermont
opublikowano: 2005-07-13 00:00

Kwiaty można kupić w kwiaciarni, ale można też przez internet wysłać w dowolną część świata. Na przykład ze strony www.twojekwiaty.pl.

W latach osiemdziesiątych Maria Świderska wyjechała na staż do Holandii. Z okazji urodzin mąż wysłał jej ogromny bukiet kwiatów. Gdy 10 lat później postanowiła stanąć na własne nogi, pomyślała: „to jest pomysł na biznes”.

— W 1994 r. zaproponowałam skandynawskiej sieci kwiatowej EuroFlorist powołanie spółki. Rok później zaczęliśmy działać jako EuroFlorist Polska — wspomina Maria Świderska, założycielka firmy.

Grupa EuroFlorist ma 8 tys. salonów kwiatowych w Austrii, Danii, Francji, Holandii, Niemczech, Norwegii, Szwecji i Polsce. Dzięki największej w Europie sieci i przynależności do międzynarodowej organizacji Teleflor International dostarcza bukiety do 180 krajów.

Polska spółka z siedzibą w Poznaniu zatrudnia 12 osób. Zajmują się one koordynacją zamówień składanych w salonach sprzedaży i przez internet.

Kwitnący interes

Początki nie były łatwe. Najpierw trzeba było stworzyć sieć kwiaciarni na terenie całego kraju.

— Dosyć szybko założyliśmy system dystrybucji oparty na lokalnych kwiaciarniach w Polsce. Wówczas największą przeszkodą w rozwoju była słaba infrastruktura telekomunikacyjna i powstająca dopiero sieć telefonii komórkowej — mówi Maria Świderska.

Pierwszy rok istnienia EuroFlorist Polska nie zapowiadał sukcesu. Było nie więcej niż kilkaset zleceń rocznie. Biznes rozkręcił się dopiero w 1999 r., kiedy sieć urosła do 600 kwiaciarni, z którymi firma ma podpisane umowy o przedstawicielstwie. W tym samym roku powstała kwiaciarnia internetowa (www.twojekwiaty.pl).

— Handel kwiatami w sieci zwiększył sprzedaż firmy. Na stronie można obejrzeć nasze kompozycje. To najbardziej pomaga mężczyznom, którzy są wzrokowcami. Poza tym zamówienia internetowe można składać przez 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu — podkreśla Maria Świderska.

Kwiatowy zawrót głowy

Tej firmy nie da się zaskoczyć. Zrealizowała kilka nietypowych zamówień. Jedno z najciekawszych dotarło na Grenlandię do polskiej stacji badawczej.

W ofercie EuroFlorist Polska są m.in. bukiety, kompozycje kwiatowe i rośliny doniczkowe. Można dodać upominek w postaci czekoladek, wazonu, koszyka owoców, maskotki czy butelki szampana.

— Najchętniej kupowane są róże i tulipany. Okazji jest wiele — imieniny, urodziny, walentynki, Dzień Kobiet, Dzień Matki, zaręczyny, śluby, przeróżne historie miłosne. Często klienci zamawiają kwiaty z powodu zakończenia związku albo rozwodu — wylicza właścicielka EuroFlorist.

Co cieszy się największą popularnością wśród mężczyzn?

— Panowie zamawiają z rozmachem, często anonimowo. Kiedyś na życzenie klienta dostarczaliśmy jego żonie kwiaty siedem dni w tygodniu. Zaskoczona kobieta dzwoniła kilka razy dziennie do naszego biura obsługi klienta i pytała, kim jest nadawca. Nie mogliśmy jej tego zdradzić, ale po paru dniach mąż sam przyznał się do niespodzianki — wspomina Maria Świderska. Nie mówi, czy ta informacja ucieszyła obdarowaną panią, czy sprawiła jej zawód.

200 róż dla tancerki

Klienci stawiają wyzwania także kurierom. Często zwykłe „dzień dobry” lub „dobry wieczór” nie wystarcza. Zamawiający życzą sobie, aby dostarczyciel był ubrany w garnitur, mówił z pamięci ułożone przez nich życzenia albo wykazał się nie lada odwagą...

— Kiedyś dostaliśmy zamówienie na 200 sztuk najdłuższych, białych róż do klubu go-go. Kurier miał doręczyć przesyłkę jednej z tancerek punktualnie o godz. 2.00 w nocy. Udał się pod wskazany adres i zastał ją podczas występu. Niewiele myśląc, przedarł się w jej kierunku przez rozbawiony tłum, wszedł na scenę i wręczył zamówione kwiaty. Ciekawe, kiedy ktoś zleci kwiatowy „śpiewający telegram” — zastanawia się Maria Świderska.