Jak każdy myśliwy lubię ciepłe wnętrza

Aneta Królak, Agnieszka Ostojska
12-04-2002, 00:00

ocenia Jacek Utko*

Wodrestaurowanej willi na warszawskim Mokotowie mieści się siedziba agencji reklamowej Euro RSCG New Europe. Obecna aranżacja wnętrz została wprowadzona po przejęciu sterów władzy przez Johna Domasa. Twierdzi, że gdy przyjechał do Polski (w jednym z europejskich oddziałów był dyrektorem kreatywnym) rozwiązać pewien problem, w budynku były tylko „białe ściany”.

Grupa Euro RSCG powstało po połączeniu trzech firm: Euro RSCG New Europe, Euro RSCG Marketing House i Euro RSCG Dialog. John Domas przyznaje, że były plany zgrupowania wszystkich pod jednym dachem. Na razie jednak przystosowują zajmowany obecnie budynek do swoich potrzeb, tym bardziej że ostatnio liczba osób zatrudnionych w agencji wzrosła z 50 do 70 i trzeba wygospodarować miejsce dla nowych pracowników. Prezes zakłada, że jeżeli tendencja wzrostowa się utrzyma, agencja przeprowadzi się jednak do nowego budynku. Nie kryje się też z zamysłem wprowadzenia kolejnych zmian w obecnej siedzibie, mających na celu unowocześnienie pomieszczeń poszczególnych działów firmy. Twierdzi, że proces ten będzie następował powoli, bo jeżeli wyda się pieniądze na meble, nie wystarczy np. na firmową imprezę.

John Domas jest po szkole reklamy. Uczęszczał też na zajęcia z designu. Ma konkretne preferencje co do wystroju i sposobu urządzenia siedziby agencji. Obawia się jednak, że gdyby chciał dopilnować prac przy realizacji jego wizji, nie miałby wystarczająco dużo czasu, aby zająć się prowadzeniem agencji. Podkreśla, że najważniejsze jest, aby ludzie dobrze czuli się w firmie. Architektura i wystrój powinna sprzyjać komunikacji, a agencja powinna być przykładem efektywnego przepływu informacji.

W agencji dostrzegalny jest wyraźny podział na strefę pracowniczą i gościnną. Parterowa, najbliższa recepcji część biura (hol z elementami w czerwono-granatowej kolorystyce logo, przeszklona sala konferencyjna i gabinet prezesa) jest dostępna dla klientów. W zamkniętej części agencyjnej nie wprowadzono organizacji typu hot-desk. Poszczególne zespoły pracują osobno i są skupione wokół swojego szefa. Podział taki nie jest jednak regułą, w niektórych zagranicznych oddziałach Euro RSCG wprowadzono open space i nawet partnerzy zarządzający nie mają własnych pokoi.

Prezes chciałby, aby w całej firmie było więcej szkła. Zapewnia, że np. szklane drzwi, nawet zamknięte, dają wrażenie otwartości. Szkło to przejrzystość, daje poczucie przestrzeni. Opowiada, że w USA pracował dla jednej z tamtejszych agencji reklamowych, w której większość rzeczy była ze szkła. Nawet ściany. Nie zabijało to poczucia prywatności, a jednocześnie pozwalało na wizualne bycie razem.

Każdy z członków zarządzających agencji ma swój pokój. Niektóre są nawet większe niż zajmowany przez Johna Domasa. Urządzone są też w innym stylu. Więcej w nich bieli. Gabinet prezesa także kiedyś był biały, tak go urządził poprzedni dyrektor agencji. Zmiana była konieczna, gdyż nikt nie czuł się w nim dobrze, nawet klienci. Zmiana kosztowała wstrzymanie na półtora roku zakupu agencyjnego samochodu.

Obecny wygląd gabinetu jest w głównej mierze zasługą architekta i asystentki prezesa. On sam jednak nie zaprzecza, że miał pomysł na to, co chciałby mieć w gabinecie. Do niego też należała ostateczna decyzja związana z wyborem np. lamp. Efekt zmian to wyważone (mimo czerwonych sof i kilku innych kolorowych elementów), dość chłodne, współczesne wnętrze. Sprawia też wrażenie, jakby estetyka zdominowała wygodę. John Domas zapewnia jednak, że nie odczuwa potrzeby nadania temu miejscu bardziej prywatnego charakteru czy uczynienia go bardziej wygodnym. Ponieważ dla niego wygodne nie oznacza dobrego do pracy. Jest tu jedynie kilka prywatnych zdjęć.

Prywatnie lubi wnętrza drewniane. Jest myśliwym, stara się więc otaczać naturalnymi rzeczami, związanymi z życiem dzikich zwierząt. Domem jego marzeń pozostanie dom matki, która zajmowała się handlem dziełami sztuki, głównie etnicznej. Ciepłe drewno połączone z ciemną zielenią, antyczne meble, delikatna porcelana, kominek. Do wynajmowanego mieszkania w Warszawie najchętniej sprowadziłby swoje ulubione biurko. Obawia się jednak, że mógłby mieć kłopot z zabraniem antyku z powrotem.

* grafik, architekt, dyrektor artystyczny „Pulsu Biznesu”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aneta Królak, Agnieszka Ostojska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Jak każdy myśliwy lubię ciepłe wnętrza