Konsekwencje zaangażowania Rosji w kryzys na Ukrainie doprowadziły do odpływu kapitałów na kwotę 85 mld USD oraz ucieczki licznych utalentowanych specjalistów. Od początku roku notowania rubla spadły o 52 proc., a tylko w grudniu rosyjska waluta straciła jedną czwartą wartości. Według Iana Bremmera, szefa think-tanku Eurasia Group, Władymir Putin ma teraz dwie opcje – albo wycofać się, aby dać oddech gospodarce, albo wyjść z kontratakiem.
„Najlepszą rzeczą dla gospodarki byłoby wynegocjować porozumienie z Ukrainą i doprowadzić do zmniejszenia napięcia w stosunkach z Zachodem. To jednak kłóciłoby się z tym, co stoi za popularnością Władymira Putina, oraz z tym, wokół czego koncentrowała się jego strategia w ciągu ostatniego roku” – napisał Ian Bremmer w komentarzu dla portalu BusinessInsider.
Dlatego według specjalisty reakcją rosyjskiego przywódcy na krach notowań waluty będzie zaostrzenie konfrontacyjnej postawy wobec Zachodu oraz szukanie kozła ofiarnego w kraju. Możliwości, jakimi dysponuje, obejmują zwiększenie ilości cyberataków, zwiększenie aktywności rosyjskich sił powietrznych przy granicach krajów NATO oraz pogłębienie współpracy gospodarczej z Chinami. Tymczasem w kraju zagrożona może być nawet głowa premiera Dmitrija Miedwiediewa.
„Zdecydowanie najpoważniejszym negatywnym skutkiem przeceny ropy jest to, że ona zapędziła w róg Władymira Putina” – komentuje Ian Bremmer. „Ryzyko niebezpiecznego wypadku mocno wzrosło” – ocenił specjalista.
