Opozycja i Bartimpex podpowiadają PGNiG
To, że z gazem może być krucho, wiedzą wszyscy. Jak z tego wybrnąć? Oto garść propozycji.
Stoimy pod ścianą — tak sprawę zaopatrzenia Polski w gaz widzą posłowie opozycji. Ich zdaniem, teraz niewiele da się już zrobić, by zapobiec deficytowi, jaki grozi nam tej zimy, jeśli okaże się ona równie sroga jak poprzednia.
Ofensywa dyplomatyczna
— Gazu będzie nam brakować. Deficyt szacujemy na 1-1,5 mld m sześc. PGNiG ma umowę z E.On Ruhrgas, która jest martwa [red. — dostawy 300 mln m sześc. gazu do końca 2011 r.]. Nie podjęto rozmów na szczeblu dyplomatycznym z przedstawicielami rządów Niemiec i Ukrainy, aby realizację tego kontraktu umożliwić — mówi Zbigniew Kozak, poseł PiS, wiceprzewodniczący parlamentarnego zespołu ds. energetyki.
E.On Ruhrgas nie może dostarczyć PGNiG tego paliwa z Węgier, ponieważ nie może uzyskać zgody ukraińskiego operatora systemu przesyłu gazu.
— Warto też zastanowić się czy nie ograniczyć dostaw gazu dla chemii i zastąpić go dostawami amoniaku, który można transportować do Polski drogą morską, a potem cysternami koleją. To będą dodatkowe koszty, ale może warto je ponieść i przeczekać do 2014 r., kiedy ruszy gazoport, zamiast podpisywać niekorzystną w obecnej treści umowę gazową z Rosją, i to na wiele lat — twierdzi Zbigniew Kozak.
Odsiecz z Zachodu
Skala problemu jest jednak, zdaniem opozycji, wielką niewiadomą.
— Nie wiadomo, jakie będzie zapotrzebowanie na gaz do końca tego roku. Moim zdaniem, jego zużycie będzie mniejsze od oczekiwań. Przemysł potrzebuje mniej gazu ze względu na słabszą koniunkturę. Tym samym jego brak może być tej zimy mniej odczuwalny, niż się zakłada — uspokaja Piotr Woźniak, były minister gospodarki w rządzie PiS.
Jego zdaniem, że w razie czego mamy możliwość dostaw dodatkowych ilości gazu Jamałem. Polska ma zapewnione moce przesyłowe na Jamale, umożliwiające odbiór z tej magistrali około 5,4 mld m sześc. gazu rocznie.
— Dodatkowe ilości gazu można by wpuścić do polskiego systemu przez punkty odbiorcze w Lwówku Wielkopolskim i Włocławku. Są takie techniczne możliwości. Trzeba byłoby tylko nakłonić odbiorców rosyjskiego gazu w Europie Zachodniej, by któryś z nich potrzebną nam pulę zostawił do odbioru w Lwówku albo we Włocławku — dodaje Piotr Woźniak.
Jamał wystarczy
Nie wiadomo jednak, jak na taką sytuację zareagowałby Gazprom. Bo to on — jak na razie — ma monopol na przesył gazu polskim odcinkiem do granicy polsko–niemieckiej. To właśnie chce zmienić Komisja Europejska, próbując wymusić na Polsce i Rosji korektę w gazowej umowie. Obecnie nie jest ona zgodna z III pakietem liberalizacyjnym, do którego wdrożenia są zobowiązane kraje członkowskie.
Inną koncepcję wykorzystania Jamału mają przedstawiciele Bartimpeksu, który jest drugim co do wielkości udziałowcem Gas Tradingu (36,17 proc.), mającego 4 proc. akcji w EuRoPol Gazie, firmie eksploatującej gazociąg jamalski.
— Zwróciliśmy uwagę PGNiG, że przecież te 4 proc. odpowiada udziałowi Gas Tradingu w mocach przesyłowych Jamału. Gas Trading mógłby je wykorzystać i zająć się przesyłem gazu. Reakcją ze strony PGNiG było jedynie zaskoczenie — mówi Jan Antosik, wiceprezes PHZ Bartimpex.