Jak w angielskim cechu

Maciej Jaworski
opublikowano: 25-05-2006, 00:00

Franczyza naprawdę rozwinęła się 50 lat temu, jednak jej wzorców można się doszukać już w XI-wiecznej Anglii. W Polsce pojawiła się kilkanaście lat temu.

Kolebką nowoczesnych systemów franczyzowych są Stany Zjednoczone. Pierwsze sieci rozwijane na tej zasadzie pojawiły się tam ponad 50 lat temu. Ich twórcami były koncerny Burger King oraz McDonald’s.

— Właściciele pragnęli skupić się na rozwoju całej sieci i zaczęli oddawać prawa do prowadzenia poszczególnych punktów usługowych lokalnym przedsiębiorcom. Opracowali przy tym zasady współpracy i przystąpienia do systemu jednakowe dla wszystkich uczestników. Celem było wzmacnianie marki i możliwość kontrolowania jakości wykonywanych usług oraz sprzedawanych towarów — opowiada Kinga Wojciechowska, konsultant z firmy Profit system.

Od wieków

Stosunki gospodarcze o charakterze zbliżonym do franczyzy były spotykane w wielu krajach Europy już we wczesnym średniowieczu. Najlepszym tego przykładem jest system cechowy, który miał zastosowanie w londyńskim City już w XI wieku i działa tam w dalszym ciągu, chociaż jego pierwotne funkcje już dawno się zdezaktualizowały.

— W czasach największego rozkwitu tego systemu nikt nie mógł prowadzić działalności gospodarczej w City, jeżeli nie był członkiem cechu. Członkostwo można było uzyskać po pomyślnym ukończeniu długotrwałego szkolenia. Dopiero wtedy kandydaci rozpoczynali działalność gospodarczą w City na własny rachunek, korzystając z renomy i prestiżu, jaką dawała przynależność do cechu. Podobnie jak obecnie, członkowie cechu uiszczali opłaty na jego rzecz — mówi Kinga Wojciechowska.

Dawne struktury zawierały więc w sobie podstawowe elementy obecnych systemów franczyzowych, do których należy zezwolenie na sposób prowadzenia działalności pod szyldem cechu oraz obowiązek uiszczania opłat.

Jednak nowoczesna franczyza ukształtowała się na terenie Stanów Zjednoczonych tuż po zakończeniu wojny secesyjnej. Wtedy to firma Singer Sewing Company stworzyła sieć samodzielnych dystrybutorów. Po dokonaniu określonej opłaty dilerzy mieli wyłączne prawo do rozprowadzania i sprzedaży produktów firmy na danym obszarze.

Początki w Polsce

Wraz ze zmianą systemu politycznego i powrotem gospodarki rynkowej do krajów Europy Środkowej firmy zagraniczne rozpoczęły w nich ekspansję. Wykorzystując swoje doświadczenie zaczęły przenosić sprawdzone metody działania na nowy grunt.

— Pionierem franczyzy w Polsce był Adidas, który zaczął rozwijać sieć dystrybucyjną w 1990 r. W kolejnych latach pojawiły się: McDonald’s, Yves Rocher, Jean Louis David i Kodak. Natomiast w połowie lat 90. powstały pierwsze krajowe systemy franczyzowe — cukiernie A. Blikle oraz Pożegnanie z Afryką — wyjaśnia Kinga Wojciechowska.

Liczba sieci franczyzowych w naszym kraju nieustannie wzrasta. Obecnie w kraju działają 258 systemy, z których zdecydowana większość wywodzi się z Polski. Natomiast wśród 83 działających w Polsce sieci zagranicznych najwięcej wywodzi się z Niemiec, Francji i USA.

Szybko i z przeszkodami

Czynnikiem, który w największym stopniu przyczynił się do szybkiego rozwoju systemów franczyzowych, najpierw w krajach zachodnich, a teraz w Polsce, jest bezpieczeństwo i minimalne ryzyko niepowodzenia zarówno dla biorcy, jak i dawcy licencji.

— Dlatego liczba działających systemów wciąż rośnie. Pod tym względem zdecydowany prym wiodą Stany Zjednoczone, gdzie w ciągu 50 lat powstało ich ponad 2 tys. W czołówce znajduje się także Kanada z liczbą 1,5 tys. oraz Japonia, w której działa 1 tys. systemów tego rodzaju — twierdzi Magdalena Kurda, konsultant z firmy Profit system.

W Europie natomiast najlepiej rozwinięte rynki franczyzy znajdują się w Niemczech (1 tys. systemów), Hiszpanii (900) oraz Francji (800).

Problemami, z jakimi zawsze stykają się franczyzodawcy pragnący rozwijać swoją sieć, są przede wszystkim wiarygodność i rzetelność biorców licencji. W 2005 r. w Polsce zakończyło działalność 14 systemów franczyzowych. Najczęstszym powodem było przejęcie przez konkurenta lub brak chętnych do przystąpienia do sieci.

— W naszym kraju dodatkowym kłopotem jest niedostatek kapitału niezbędnego do rozpoczęcia działalności i dlatego biorcy licencji inwestują głównie w tańsze systemy franczyzowe lub agencyjne, które pozwolą na szybki zwrot kosztów. Z drugiej strony, drogie systemy z branży gastronomicznej czy sieci stacji benzynowych rozwijają się w Polsce w dużej mierze przez jednostki własne — wyjaśnia Kinga Wojciechowska.

Barierą w rozwoju tego sposobu prowadzenia działalności może być także fakt, że pomysł na biznes musi być na tyle dobry i sprawdzony, aby zachęcał przedsiębiorców do zainwestowania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Jaworski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jak w angielskim cechu