Wnętrza, przedmioty, ludzie, obyczaje i sytuacje — coś, co lubię, co czasem także lubią inni, co może się spodobać także Wam. Z modą i pod prąd. Co miesiąc w Business Class.
Wspomnienia z Monciaka
Przypadkiem trafiłam na album „Galeria Sopocian” wydany na stulecie miasta Sopotu, autorstwa Wojciecha Markiewicza i Krzysztofa Witeckiego (na zdjęciu). Jaki barwny zapis! Natkniemy się w nim na tych, którzy bez Sopotu nie mogą żyć (a i Sopot bez nich też trochę by stracił). Wśród sopocian z urodzenia czy zamieszkania znajdujemy Grzegorza Skawińskiego (Kombi), piękną florecistkę i olimpijkę Magdalenę Mroczkiewicz, Leszka Możdżera, kompozytora i pianistę jazzowego. Jest Wojciech Rajski — dyrygent i dyrektor Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot, i prof. Jerzy Doerffer, były rektor Politechniki Gdańskiej. Ciekawą postacią jawi się też ulubiony barman Czesława Miłosza — Wojciech Astachow, który podczas 85. urodzin poety pełnił rolę Wielkiego Krojczego (tortu). Uwagę zwraca uroda malarki Alicji Grucy czy „bogartowski” urok reżysera Macieja Dejczera („300 mil do nieba”, „Bandyta”). Wśród pięknie wystylizowanych i zaaranżowanych portretów tkwi także i ten malutkiego Konrada Wysockiego, pierwszego obywatela Sopotu urodzonego w trzecim tysiącleciu. Zdjęciom towarzyszą krótkie, nastrojowe impresje, wspomnienia, notatki bohaterów. Jak piękny i twórczy musiał być Sopot w czasach Zbyszka Cybulskiego, Spatifu, gdy w Non Stopie grał Krzysztof Klenczon, a w kasynie biznesmeni przegrywali fortuny — proporcjonalne do siły szalejących akurat na Bałtyku sztormów. Ale Sopot i teraz ma klimat i czar, który stanowią morski brzeg i ulica Monte Cassino — czyli „Monciak” (notabene nosił on dawniej miano marszałka Rokossowskiego). Wielbiciele sopockich klimatów znajdą tu też pewne specyficzne tropy — np. knajpkę Błękitny Pudel na Monciaku (na marginesie to właśnie tutaj Grażyna Szapołowska spotkała ostatnią miłość). Sądzę, że każdy, kto był w Sopocie, zachował wspomnienia z tym miastem związane i osobisty rys potrafi mu nadać. Książka co prawda wyszła w zeszłym roku, ale autorzy już przygotowują kolejną edycję.
Duet i tłumy
Do Teatru Współczesnego w Warszawie nie ma biletów... Wykupione na miesiąc przed spektaklem. Są sztuki, na które wybierają się całe grupy teatralnych zapaleńców. Na przedstawienie „Namiętna kobieta” Kay Meller (w reżyserii Macieja Englerta) bilety załatwił mi znajomy aktor — z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Rzecz znakomita! Duet Marta Lipińska — Krzysztof Kowalewski jest niby stare dobre małżeństwo (notabene właśnie stare, choć niekoniecznie dobre małżeństwo w sztuce tej stanowią). Grają lekko i z poczuciem humoru, niekiedy dramatycznie i w zamyśleniu. Bardzo dobre role Piotra Adamczyka i Andrzeja Zielińskiego, który dyskretnie pokazuje świetną formę fizyczną (na marginesie dodam: zdobywaną w klubie fitness u Przemka Salety). Z tego z pozoru roześmianego spektaklu można przy okazji wynieść kilka poważnych refleksji i kilka zasadniczych pytań.
Środki Komunikacji Międzyludzkiej
Czy pamiętają Państwo film Spielberga „Raport mniejszości”? Wywoływanie plus analiza danych odbywała się tam na wyświetlanych w powietrzu hologramach. Może w przyszłości monitorem rzeczywiście będzie powietrze — przecież nieidealnie przezroczyste? Ludzie chcą się komunikować — mieć pod ręką dane, bazy, archiwa i kontakty. HP iPAQ h 4150 to najcieńszy i najlżejszy komputer kieszonkowy z wbudowanym dostępem do bezprzewodowej sieci lokalnej oraz z Bluetooth. Bezprzewodowa sieć lokalna ułatwia szybki dostęp do internetu, poczty elektronicznej, danych... Można też korzystać z telefonii VIP — czyli przesyłania głosu w sieciach IP. Technologia Bluetooth umożliwia pracę z innymi urządzeniami — m.in. z notebookami, drukarkami. Użytkownicy komputera mogą tworzyć zaszyfrowane foldery do przechowywania poufnych i osobistych informacji. Komputer zapewnia zatem wzmożoną ochronę „strategicznych treści” i danych, przesyłanych w łączności bezprzewodowej. Dzięki pamięci typu flash, umożliwiającej przechowywanie szczególnie ważnych informacji w obszarze o wyższym poziomie zabezpieczeń, chroni przed ich utratą również w przypadku rozładowania akumulatora czy twardego resetu. No i jest przy tym — co nie bez znaczenia, przynajmniej dla mnie — ładny, dobrze zaprojektowany.
Swojszczyzna
Małe ojczyzny. O celebrze, z jaką podchodzimy do nich, świadczą wszystkie Dni Pruszkowa, Obchody Rocznicowe w Długosiodle, festyny w Grodzisku czy uroczyste obchody Święta 3 Maja w Milanówku lub Podkowie Leśnej. Na nowo — mniej lub bardziej udanie — stwarzamy obyczaje i szukamy miejsc ważnych, w których możemy się spotykać. Jako bytomianka muszę wspomnieć o majowych obchodach 750-lecia mojego miasta. Bytom, starszy od Krakowa, był w wiekach średnich bogaty. Już w wieku XV pozyskiwano tu rudy srebra i ołowiu. Przez lata jednak węgiel wszystko przesłaniał. A przecież Bytom i okolica obfitują i w ciekawe zabytki, i unikatowe pomniki przyrody. W mieście warto zwiedzić Wzgórze Małgorzatki z zabytkowym kościołem, w centrum — odrestaurowany neogotycki kościół pod wezwaniem św. Trójcy. Piękne są secesyjne kamienice, zabytkowy cmentarz żydowski. W weekend zaś trzeba popłynąć podziemną rzeką — wykutymi w skale korytarzami, przy migającym światełku karbidówki i zwiedzić Sztolnię Czarnego Pstrąga. Las Segiet (otacza szyby tej kopalni) to zabytek przyrody. Można odwiedzić rzadkość w skali europejskiej: Kopalnię Zabytkową Kruszców Ołowiu i Srebra. Nieopodal — w Muzeum Chleba — da się samemu upiec chleb według starych receptur. A Sportową Dolinę Dolomitę (to część wyrobisk dolomitów) zamieniono w całoroczne centrum sportów narciarskich: są tam trasy spacerowe, rowerowe i wspinaczkowe. W przepięknym parku Świerklaniec, należącym kiedyś do rodziny Donnesmarcków zachował się Pałac Kawalera, gdzie zatrzymał się swego czasu Wilhelm II (a Agnieszka Krukówna brała tam — w grudniu zeszłego roku — ślub). Miasto to też ludzie — w maju, w koncercie „Bytom Europie” wystąpili sami bytomianie: Ewa Uryga, José Torres, Karin Stanek, szantowy zespół Ryczące Dwudziestki i SBB — legenda, koncertujący kiedyś w najsłynniejszym bytomskim klubie Pyrlik. Są powody do dumy!
Moda z przyborem
Przyzwyczailiśmy się, że pokazy mody służą samej modzie, odbywają się w jakichś mniej lub bardziej zamkniętych miejscach, gdzie centralna częścią jest wybieg. Zazwyczaj w scenariuszu zmienia się jedynie (prócz ubrań, naturalnie) sposób prezentacji modelek i menu na bankiecie po. Ale moda coraz częściej staje się pretekstem do promocji produktów z modą zupełnie niezwiązanych. Oto Dębica do popularyzacji swoich opon wykorzystała suknię Macieja Zienia. Uszyta z czarno-żółtego materiału (kolory Dębicy) miała efektowny tren — ze śladami opony. Pokazano też ubrania z gumopodobnych materiałów — w scenerii warsztatu samochodowego, na mokrej nawierzchni — wybieg ociekał wodą, co miało podkreślić zalety opon. Podobny pomysł wykorzystał producent środków antykoncepcyjnych, aplikowanych poprzez skórę (transdermalnych). Mniej tym razem szło o premierę strojów czy nawet promocję marki Evra, bardziej o kreowanie mody na noszenie plastrów antykoncepcyjnych w widocznych miejscach — co strój miał jedynie podkreślać. Na pokaz zaproszenia dostali trendsetterzy (w przekładzie na ludzki język — ci, kreują i wymyślają w modzie tendencje): po to, by przenieśli pomysły na ulice. Koncepcje antykoncepcji zaprezentowali Gosia Baczyńska, Dawid Woliński i Maciej Zień.
