Rafineria Jasło zabiega w resorcie finansów o korzystne dla siebie zmiany w podatku akcyzowym. To szansa na poprawienie wyników kulejącej spółki.
Należąca do grupy Nafty Polskiej Rafineria Jasło liczy na wsparcie resortu finansów. Dzięki niemu firma mogłaby złapać oddech w coraz trudniejszym dla niej otoczeniu.
— Postulujemy, by w przygotowywanych przez resort finansów nowych ustawach i rozporządzeniach obrót międzyrafineryjny produktami ropopochodnymi nie był obciążony podatkiem akcyzowym — mówi Robert Bialik, dyrektor ds. ekonomicznych Rafinerii Jasło.
Zarząd liczy, że dzięki temu spółka mogłaby poprawić wyniki finansowe. Ubiegły rok nie był bowiem dla jasielskiej rafinerii łaskawy, bo spółka zanotowała ponad 19 mln zł straty. Ten rok na razie wydaje się nieco łaskawszy, a firma spodziewa się osiągnąć na koniec kwietnia 1,5 mln zł zysku netto.
— Cały rok planujemy zamknąć wynikiem 5,3 mln zł zysku brutto, przy przychodach 524 mln zł. Jeśli resort finansów przychyli się do naszej propozycji, zysk może zwiększyć się o 2,5-3 mln zł — dodaje dyrektor.
Jasło zapewnia również, że dzięki kredytom bankowymi i własnym środkom jest w stanie zrealizować zaplanowane na ten rok inwestycje, które mają się zamknąć w tym roku kwotą 25,9 mln zł. Znaczącą część stanowią wydatki związane z budową terminalu przeładunkowego paliw płynnych. Jego budowa została też m.in. wsparta 6 mln zł na podstawie ustawy o finansowym wspieraniu inwestycji. Część środków pójdzie w tym roku także na rozbudowę zakładu przerobu tworzyw sztucznych i na produkcję asfaltów.
Obecnie, za zgodą Nafty Polskiej, kondycję finansową spółki bada Rafineria Gdańska (RG). Zgodnie z opracowaną przez zarząd RG strategią, Jasło wraz z rafineriami w Gorlicach i Czechowicach miałyby bowiem wejść w skład Grupy Lotos. RG liczy na umocnienie pozycji na południu Polski, a rafinerie południowe — na przetrwanie.
— Aby przerób ropy można było uznać za opłacalny, rafinerie powinny przerabiać powyżej 5 mln ton ropy naftowej rocznie. Dla pięciu rafinerii południowych, przetwarzających łącznie niecałe 1,5 mln ton, jedyną szansą jest wejście w działalność niszową, np. przerób olejów przepracowanych czy tworzyw sztucznych — uważa Jacek Kołodziejczyk, dyrektor działu zaopatrzenia i sprzedaży bezpośredniej Statoil Polska.