Jastrzębie strefy euro łagodnieją

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2011-05-06 00:00

Kredytobiorcy się cieszą, inwestorzy są rozczarowani — w czerwcu nie będzie podwyżki stóp.

EBC opóźnia dokręcanie monetarnej śruby gospodarce

Kredytobiorcy się cieszą, inwestorzy są rozczarowani — w czerwcu nie będzie podwyżki stóp.

Europejski Bank Centralny (EBC) traci zapał do podnoszenia stóp procentowych — tak przynajmniej sugeruje Jean-Claude Trichet, prezes banku. Na wczorajszej konferencji prasowej nie użył wyczekiwanego przez inwestorów stwierdzenia, że zarząd ECB musi zachować "wzmożoną czujność" (strong vigilance) na procesy inflacyjne. Dla rynków finansowych — porozumiewających się z bankiem swoistym kodem — był to jednoznaczny sygnał, że stopy procentowe pójdą w górę nie w czerwcu, jak obstawiano, a najwcześniej w lipcu.

— Po tym wystąpieniu najbardziej prawdopodobny scenariusz wygląda następująco: jedna podwyżka o 0,25 pkt proc. w lipcu [do poziomu 1,5 proc. — red.], a następna tej samej wielkości najwcześniej w połowie przyszłego roku. EBC daje do zrozumienia, że nie zamierza śpieszyć się z dokręcaniem monetarnej śruby — mówi Michał Fronc, analityk TMS Brokers.

To dobra wiadomość dla polskich kredytobiorców zadłużonych w euro. W perspektywie półtora roku czeka ich wzrost oprocentowania kredytów prawdopodobnie zaledwie o 0,5 pkt proc., co przy wahaniach kursu złotego będzie właściwie nieodczuwalne. Słowa prezesa Tricheta spowodowały jednak wczoraj spory zamęt na rynkach finansowych. W czasie konferencji euro osłabiło się do dolara o 2 centy, co jest sporym wstrząsem.

— Inwestorzy liczyli na szybki wzrost oprocentowania i się rozczarowali, dlatego wyprzedawali wczoraj euro. Zresztą część z nich potraktowało to wydarzenie jako pretekst do realizowania zysków. Ostatnio euro wyraźnie umocniło się do dolara — mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Słowa prezesa EBC nie dosięgły jednak złotego. Nasza waluta w czasie konferencji tylko nieznacznie się osłabiła (zwykle gdy euro do głównych walut słabnie, złoty traci do euro jeszcze mocniej).

— Naszą walutę chroni przede wszystkim parasol, jaki rozłożył nad nią dwa tygodnie temu rząd razem z bankiem centralnym. Zapowiedzi tych instytucji studzą zapędy spekulantów do ewentualnej gry na osłabienie złotego — twierdzi Michał Fronc.

Jacek Rostowski, minister finansów, i Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP), ogłosili 21 kwietnia, że rząd za pośrednictwem banku centralnego będzie wymieniał euro na rynku, a nie — jak zazwyczaj do tej pory — na wewnętrznych rachunkach NBP. Do końca roku resort finansów ma 13-14 mld EUR "amunicji", co może umacniać złotego i powodować straty inwestorów grających na jego osłabienie.