Szczeciński Polmos nadal czeka na inwestora. Wiele wskazuje na to, że jego kłopoty skończą się 31 marca 2003 r. „Wiele wskazuje”, bo „ostatecznych” terminów pozyskania partnera było już kilka.
Najpierw padła „ostateczna” data 30 listopada 2002 roku jako terminu wejścia inwestora strategicznego do szczecińskiego producenta wódek. Później „ostateczną” datą został koniec ubiegłego roku. Dziś najbardziej prawdopodobną datą jest 31 marca 2003 roku.
Walne zgromadzenie akcjonariuszy szczecińskiej wytwórni wódek, czyli minister skarbu, dało zarządowi Polmosu czas do końca kwartału na zakończenie prywatyzacji. Prawdopodobnie tym razem się uda. Jeszcze rok temu nikt nie kwapił się inwestować w zadłużoną i spółkę. Dziś — po zmianie zarządu — na liście potencjalnych inwestorów znalazło się 10 oferentów. Zawartość listy trzymana jest w najgłębszej tajemnicy, wiadomo jedynie, że są na niej firmy z uznaną pozycją na światowych rynkach.
Zbigniew Bacław, prezes zarządu SWW Polmos, tryska optymizmem. Wierzy, że termin zakończenia prywatyzacji tym razem zostanie dotrzymany.
— Spółka jest w dobrej kondycji. Po 10 miesiącach 2002 roku zarobiliśmy 10 mln zł netto — mówi Zbigniew Bacław.
Dodaje, że prawie na ukończeniu jest najnowsza wersja analizy przedprywatyzacyjnej przygotowywana przez warszawską firmę Evip International.
Poprzednia analiza straciła ważność z powodu żonglowania terminami.