Absorpcja unijnych środków na drogi będzie rosnąć, a problemy z podręcznikami procedur w tym nie przeszkodzą — obiecuje minister transportu.
W ubiegły czwartek „Puls Biznesu” opisał kontrowersje z tzw. podręcznikami procedur, które hamują przepływ unijnych środków z Sektorowego Programu Operacyjnego Transport (SPOT). Jerzy Polaczek, minister transportu, natychmiast zareagował na publikację. Twierdzi, że czas zatwierdzania podręczników nie zależy tylko od resortu transportu, ale też od jakości przygotowania dokumentacji przez beneficjentów. Sam wymóg istnienia podręczników wprowadziło Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR). Jeśli wymóg zniknie, Ministerstwo Transportu (MT) tylko przyklaśnie. Z wykorzystaniem środków jest jednak i tak znacząco lepiej niż do niedawna.
— Na początku roku złożyliśmy deklarację, że w ramach SPOT wypłacimy w tym roku 182 mlneur. Dziś możemy stwierdzić, że będzie to nawet 185 do 190 mlneur. To sukces tego rządu, który kilkaset razy przyspieszył proces absorpcji środków w programie transportowym — mówi Jerzy Polaczek.
Mylne porównania
SPOT to wart 4,5 mld zł program finansujący ponad 90 projektów drogowych. Na początku października resort podał, że wypłacił z tego programu 92 mln EUR (ponad 364 mln zł). To niewiele w porównaniu z innymi programami, ale wydatki szybko rosną (do sierpnia wydano tylko 100 mln zł, czyli 2,21 proc.).
— Oceniając i porównując, trzeba wziąć pod uwagę to, z jakiego poziomu startowaliśmy. W latach 2004-05 ze SPOT wydano zaledwie 1,5 mln zł, i to tylko na pomoc techniczną. Kilkaset razy przyspieszyliśmy wydatkowanie środków. Dzięki naszym wysiłkom uciekliśmy gilotynie. Ani jedno euro nie zostanie zmarnowane — zaznacza minister transportu.
Beneficjentami programu jest kilka instytucji i kilkadziesiąt miast (m.in. PKP, Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, urzędy morskie i urzędy miast). Według opinii przedstawicieli kilkunastu z nich, jedną z głównych barier wykorzystania środków unijnych są absurdalne wymogi dotyczące tzw. podręcznika procedur. To zestaw procedur, które musi składać każdy beneficjent. Od ich akceptacji zależy wypłata refundacji. Tymczasem wszyscy beneficjenci mieli olbrzymie problemy z zatwierdzeniem podręczników, czekali na nie miesiącami, a ministerstwo żądało kolejnych uzupełnień.
— To nie jest wymysł resortu transportu, tylko bezpośrednia konsekwencja postanowień umowy o dofinansowanie projektu w ramach SPOT, która jest zawierana z każdym beneficjentem. Aktualny wzór wynika z rozporządzenia MRR z maja 2006 r. Ja, jako szef resortu transportu, realizuję obowiązek weryfikacji podręczników beneficjentów. To zobowiązanie wynika z rozporządzenia Komisji Europejskiej — wyjaśnia Jerzy Polaczek.
Twierdzi, że podręczniki procedur są również przedmiotem wnikliwej oceny audytu europejskiego, który kontroluje MT kilka razy rocznie.
— Beneficjenci się skarżą, ale sami także popełniają błędy, spóźniają się z terminami, źle wypełniają wnioski mimo naszej pomocy, wzorów i szkoleń. Jak coś nie będzie pasowało w tych podręcznikach, to rozliczani będą zarządzający, a nie beneficjenci. Dlatego musimy być skrupulatni. Dobre podręczniki pozwolą na uniknięcie kłopotów przy rozliczeniach — mówi minister.
Kaganiec MRR
Mimo tych wyjaśnień minister przyznaje, że również jego resortowi podręczniki procedur przysparzają wielu problemów.
— To nie jest model, który chętnie akceptuję, ale to nie jest kwestia odczuć. Upraszczamy procedury na tyle, na ile pozwalają nam kwestie formalnoprawne — mówi Jerzy Polaczek.
MRR w odpowiedzi na pytania „Pulsu Biznesu” pominęło kwestię własnej odpowiedzialności za podręczniki procedur i problemy z nimi związane. Stwierdziło natomiast, że jest za odbiurokratyzowaniem procedur i rozważa rezygnację z obowiązku zatwierdzania podręczników.
— Jeśli MRR wystąpi z propozycjami uproszczenia modelu obsługi projektów dla przyspieszenia wypłat, to w ministrze transportu znajdzie pierwszego sprzymierzeńca. Nakładanie takiego kagańca nie jest sytuacją komfortową — mówi Jerzy Polaczek.