Jest pomysł na walkę z apatią

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-04-16 00:00

Zdaniem Andrzeja Izdebskiego, wiceministra w resorcie pracy i polityki społecznej, nie można doprowadzić do sytuacji, kiedy to bezrobocie się dziedziczy.

- Wojciech Szeląg (Polsat): Czy po lekturze artykułu w „Gazecie Wyborczej” „Młodzi za burtą” potrafi Pan spać spokojnie? Napisano tam, że w Polsce jest ogromna rzesza młodych ludzi, którzy nie uczą się, nie pracują, nie widzą dla siebie przyszłości...

- Andrzej Izdebski (MPiPS): Nigdy nie spałem spokojnie, kiedy mówiono o bezrobociu. Dziś powoli zjawisko to nabiera cech plagi społecznej. Już dawno to prognozowaliśmy, stąd program „Pierwsza praca”, który ma pozwolić stworzyć młodym ludziom miejsca pracy, by nabrali potrzebnego doświadczenia.

- Tego doświadczenia młodym brakuje, a pracodawcy go żądają...

- Stąd m.in. sięgnięcie w programie do instytucji wolontariatu, który pozwoliłby młodym ludziom uzyskać doświadczenie. Badania zlecone przez „GW” pokazują, że 27 proc. młodych ani się nie uczy, ani nie szuka pracy. Jest pasywne. Myślę, że to jest m.in. efekt złego sposobu kształcenia. Bardzo ważna jest również umiejętność przewidywania i wyboru zawodu. Trzeba przede wszystkim zdobywać wiedzę w tych zawodach, o których wiadomo, że będą jeszcze długo poszukiwane przez pracodawców.

- Jak zaktywizować tych ludzi, którzy wprost mówią, że wolą raczej przesiedzieć dzień przed telewizorem niż aktywnie zacząć szukać pracy albo do tego poszukiwania się przygotowywać?

- W tej grupie ludzi jest bardzo wiele młodzieży, która zamieszkuje małe miasteczka i miasta. Problem polega na tym, że brakuje im motywacji. Priorytetem rządu jest stworzenie warunków. Młodzi ludzie muszą jednak wykazać odrobinę chęci.