Niedopuszczalne jest ingerowanie struktur siłowych, w tym również sił zbrojnych, w rozwiązanie kryzysu "bez rozkazu zwierzchnika sił zbrojnych, prezydenta Ukrainy, i przy braku podstaw prawnych" - powiedział Juszczenko, spotykając się w czwartek wieczorem z ministrem obrony Anatolijem Hrycenką.
Wcześniej szef resortu obrony nie wykluczył, że armia może wziąć udział w uregulowaniu kryzysu.
"Jeśli wydarzenia będą rozwijać się w niebezpiecznym kierunku, prezydent, jako zwierzchnik sił zbrojnych, może użyć tych oddziałów, które w ramach prawa mogą zostać użyte" - powiedział minister.
Wcześniej tego dnia Juszczenko zwolnił prokuratora generalnego Swiatosława Piskuna. Deputowani koalicji premiera Wiktora Janukowycza nie uznali decyzji prezydenta i prowadzeni przez koalicyjnego szefa MSW Wasyla Cuszkę w asyście komandosów zajęli siedzibę Prokuratury Generalnej w Kijowie.
Koalicjanci oświadczyli, że zwolnienie Piskuna jest początkiem zamachu stanu, realizowanego przez ekipę prezydenta Juszczenki.
W związku z zaistniałą sytuacją Janukowycz przerwał swój udział w odbywającym się w Jałcie spotkaniu premierów Wspólnoty Niepodległych Państw i powrócił do Kijowa. Wieczorem przeprowadził tu zwołane w trybie natychmiastowym posiedzenie rządu, a niebawem ma wystąpić z orędziem do narodu.
Wieczorem w Kijowie zbiorą się - także na nadzwyczajnym posiedzeniu - deputowani koalicji Partii Regionów Ukrainy, socjalistów i komunistów, którzy nie uznają ogłoszonych w kwietniu dekretów prezydenta o rozwiązaniu parlamentu i nowych wyborach.
Jarosław Junko (PAP)