Już wkrótce zabraknie miejsc

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2005-12-27 00:00

Resort gospodarki zamierza wystąpić do KE z prośbą o zgodę na poszerzenie obszaru stref ekonomicznych. Mogą powstać nowe.

Już niedługo może zabraknąć miejsca w specjalnych strefach ekonomicznych. Po planowanym poszerzeniu łódzkiej i wałbrzyskiej łączny obszar stref, który nie może przekroczyć 6352 ha, wyniesie 6314 ha. Wprawdzie w 2004 r. dodano jeszcze 1675 ha rezerwy pod duże projekty inwestycyjne (40 mln EUR lub 500 miejsc pracy), ale także ta pula niebezpiecznie się kurczy.

— Zostało 350 ha pod duże projekty. Zastanawiamy się, czy nie wymienić części terenów niewykorzystanych przez strefy — mówi Teresa Korycińska, zastępca dyrektora departamentu inwestycji zagranicznych w Ministerstwie Gospodarki.

Może to się okazać konieczne, bo prezesi stref mają ambitne plany.

— Na początku roku złożę wniosek o poszerzenie strefy o 150 ha — zapowiada Andrzej Ośniecki, prezes łódzkiej SSE.

Dociskanie śruby

Choć są strefy, gdzie wykorzystane jest już 80 proc. obszaru, średnia wynosi 60 proc.

— To niedużo. Są tereny włączone do stref przed 2002 r., w których zarówno gminy, jak i zarządzający nie zainwestowali w infrastrukturę i przedsiębiorcy nie wykazali nimi zainteresowania. Chcemy, by strefy albo zadbały o uzbrojenie tych działek, albo wymieniły je na inne obszary. Ewentualnie zwiększymy obszary jedynie w tych strefach, którym pozostały tylko drobne fragmenty — zapowiada Teresa Korycińska.

Niewykluczone, że w wyniku zmian najmniej aktywne regiony zostaną wyłączone ze stref, a tereny, na których ich brakuje, np. Lubelszczyzna, zostaną nimi objęte. Decyzje w sprawie wystąpienia o zmianę stref mogą zapaść w resorcie gospodarki w styczniu.

Stawianie oporu

Wprowadzenie zmian nie będzie jednak proste. Obecne zasady dotyczące stref notyfikowane są do końca 2006 r. Notyfikując program, przekazaliśmy informację o limitach stref i aby zmienić ich obszar, Polska musi poinformować Komisję Europejską (KE), która prawdopodobnie będzie miała zastrzeżenia, bo jest niechętna zwolnieniom podatkowym.

— Notyfikowaliśmy jednak zasady przyznawania pomocy publicznej, a nie wielkość obszarów — mówi Teresa Korycińska.

Wbrew pozorom sytuacja nie jest jeszcze gardłowa.

— Przewidujemy, że część obszarów przeznaczonych pod duże projekty wróci do nas, bo przedsiębiorcy rezerwują je na wyrost. Sądzę, że uda się odzyskać jeszcze około 200 ha — uspokaja wicedyrektor.

Okiem eksperta

Wykorzystać szansę

Skoro mamy zgodę na strefy, powinniśmy to wykorzystać, bo to jest szansa na przyciągnięcie kapitału i odciążenie przedsiębiorców w początkowej fazie inwestycji. Jednak małe i średnie przedsiębiorstwa skarżą się, że istnienie stref powoduje, że są mniej konkurencyjne i mają mniejsze szanse na uzyskanie pozwolenia na działalność w nich. Nie tylko dlatego, że jest to obwarowane warunkami dotyczącymi poziomu zatrudnienia czy wartości inwestycji, ale także dlatego, że jest to sprawa uznaniowa.

Polskie firmy chcą, by różnice w warunkach prowadzenia działalności dla nich i dla firm w strefach nie były aż tak duże.

MaŁgorzata Krzysztoszek, szefowa zespołu ekspertów PKPP Lewiatan