Karen Notebook wyszło z kłopotów

Kamil Kosiński
opublikowano: 2005-01-26 00:00

Trzy lata wystarczyły bielskiemu Techmexowi, aby bankruta przekształcić w prężną, rozpychającą się na rynku firmę.

Od początku 2004 r. w sieci salonów Karen Notebook można kupić notebook California Access M660 z systemem operacyjnym Linux wraz z pakietem aplikacji internetowo-biurowych. Wyposażona m.in. w 15-calowy ekran oraz napęd typu Combo (nagrywanie na płytach CD i odtwarzanie DVD) maszyna kosztuje 3049 zł brutto. W zamyśle ma to być uniwersalny laptop dla każdego, doskonały zarówno do biura jak i domu. Podobny projekt spółka realizowała w 1999 r. Oferta nie przypadła jednak klientom do gustu. Z pierwszych informacji o sprzedaży wynika, że teraz może być inaczej.

Skok w przepaść

Jednak i Karen Notebook z przełomu 2004 i 2005 roku to zupełnie inna firma niż ta sprzed 5 lat. W 1999 r. spółka leciała już na dno przepaści. Zyski raptownie spadały. Przedsiębiorstwo, które oficjalnie koncentrowało się na imporcie i dystrybucji komputerów przenośnych oraz akcesoriów komputerowych, wykonywało transakcje nie mające nic wspólnego z informatyką. Ich przedmiotem były książki i zastawa stołowa, sprzedawane m.in. do Konga czy na Filipiny.

Mimo tych niepokojących sygnałów inwestorzy wierzyli, że w 1999 r. spółka osiągnie 4,9 mln zł zysku. Pod koniec stycznia 1999 r. Karen Notebook z sukcesem przeprowadziło publiczną emisję akcji. Ze względu na niejasne transakcje, Rada Giełdy odrzuciła jednak wniosek spółki o dopuszczenie jej walorów do obrotu.

Przedsiębiorstwo generowało już straty, zaś inwestorom, którzy zapisali się na akcje, zablokowano możliwość zbycia papierów. Firma skorygowała prognozy. Zamiast 4,9 mln zł zysku zapowiedziała 4,6 mln zł — tyle że straty. W końcu, po ponad 10 miesiącach od subskrypcji, akcje spółki trafiły do obrotu na pozagiełdowym rynku regulowanym CeTO. Za akcje kupowane po 16 zł można wtedy było dostać co najwyżej 7 zł 50 gr. Prawdziwa katastrofa nastąpiła w 2000 r. Straty przekroczyły 21 mln zł.

W lutym 2002 r. Techmex oficjalnie przejął od dotychczasowych akcjonariuszy ponad 50 proc. akcji spółki. Jej sytuacja nie była już tak zła jak w roku 2000, ale strata za rok 2001 wyniosła prawie 3 mln zł.

Głównym elementem programu naprawczego była koncentracja na zasadniczej działalności, czyli sprzedaży notebooków. Założono, że sieć salonów jeszcze w 2002 r. zostanie powiększona z 14 do 28. Ten plan nie został zrealizowany. Do końca 2003 r. było ich 24. Obecnie jest 31.

— Nie chodzi o to, by szybko otworzyć kilka salonów. Naszym założeniem jest otwieranie ich w prestiżowych galeriach handlowych. Jesteśmy więc limitowani rozbudową infrastruktury, w której chcemy istnieć. W grudniu 2004 r. planowaliśmy np. otworzenie salonu w warszawskich Złotych Tarasach, ale po zamieszaniu ze wstrzymaniem budowy wszystko wskazuje na to, że nastąpi to dopiero w 2006 r. Istotnym elementem układanki jest przy tym oszacowanie, czy dane centrum będzie hitem czy niewypałem — wyjaśnia Andrzej Kuźniak, prezes Karen Notebook.

To ostatnie wychodzi mu jednak całkiem nieźle. Firma nie ma sklepu w warszawskim Blue City.

Sprawny menedżer

Wygląda więc na to, że Andrzej Kuźniak nie zawiódł pokładanych w nim nadziei.

— Jesteśmy zadowoleni z obrotów i wyniku netto za 2004 r. Jednak przed publikacją oficjalnych wyników więcej powiedzieć nie mogę, no może tylko tyle, że obroty przekroczyły 100 mln zł — informuje Andrzej Kuźniak.

Jednak Karen Notebook to nie tylko sieć sprzedaży, ale i California Access, czyli własna marka komputerów przenośnych. Pod nowymi rządami przeżyła ona prawdziwą rewolucję. Do notebooków dołączyły palmtopy, a same laptopy radykalnie poprawiły swój wygląd.

Firma dba nie tylko o design. Już w przyszłym tygodniu trafią na rynek notebooki California Access z panoramicznymi ekranami, a nawet najwięksi światowi gracze mają w swoich ofertach zaledwie po 1-2 takie modele.

— Jesteśmy normalnym producentem komputerów, który walczy o swoje miejsce na rynku, starając się zaoferować klientom najkorzystniejszy stosunek jakości do ceny — podkreśla Andrzej Kuźniak.