Katastrofa w USA raczej nie była dziełem terrorystów

opublikowano: 2001-11-13 09:47

W miarę upływu czasu od poniedziałkowej katastrofy samolotu linii American Airlines pojawia się coraz więcej opinii, że przyczyną wypadku raczej nie był zamach terrorystyczny. Lecący do Santo Domingo Airbus 300 spadł na zabudowania dzielnicy Queens w Nowym Jorku , ok. 8 km od lotniska J.F. Kennedy'ego, z którego kilka minut wcześniej wystartował. Upadek samolotu wywołał liczne pożary i zburzył kilka domów jednorodzinnych.

Ekipy prowadzące śledztwo w sprawie katastrofy znalazły we wraku maszyny rejestrator dźwięków w kabinie pilotów - podały sieci telewizyjne ABC i CNN. Czarna skrzynka może dostarczyć odpowiedzi na temat wydarzeń na pokładzie samolotu tuż przed Wypadkiem. Aparatura została wysłana dla zbadania w Waszyngtonie.

Wydobycie rejestratora mieli potwierdzić przedstawiciele NTSB, narodowej rady ds. bezpieczeństwa transportu. Zdaniem specjalistów z NTSB wstępne informacje wykluczją związek z atakami terrorystycznymi z 11 września w USA. - Traktujemy to jako katastrofę lotniczą - powiedział William Schuman, przedstawiciel administracji lotnictwa cywilnego.

Choć FBI jest coraz bardziej przekonane, że katastrofa nie była skutkiem zamachu terrorystycznego, poprzedziła ją eksplozja na pokładzie samolotu. Załoga Airbusa nie informowała po starcie o żadnych kłopotach technicznych. Świadkowie twierdzą, że słyszeli eksplozję przed katastrofą i wiedzieli spadające fragmenty pokrycia samolotu i jeden z silników, który oderwał się przed upadkiem.

Podczas specjalnej konferencji prasowej burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani poinformował, że z wraku Airbusa wydobyto już 225 ciał ofiar katastrofy.

Jednak przedstawiciel American Airlines zrewidował podawaną dotychczas liczbę pasażerów na pokładzie Airbusa stwierdzając, że poza 246 osobami należy uwzględnić także pięcioro niemowląt, trzymanych na rękach przez rodziców. Liczba ofiar katastrofy wzrosła więc co najmniej do 266, gdyż prócz 251 pasażerów w samolocie było także dziewięciu członków załogi. Dodatkowo na miejscu katastrofy zginęło co najmniej sześć osób, a osiem dalszych uznaje się w tej chwili za zaginionych. Jak podaje Associated Press w wyniku katastrofy na ziemi zostało rannych co najmniej 15 osób.

Po wypadku wstrzymano loty nad Nowym Jorkiem, jednak już kilka godzin po katastrofie ponownie otwarto korytarze powietrzne. Funkcjonuja również trzy nowojorskie lotniska -Kennedy'ego, La Guardia i Newark.

PK