Katowice uczą się na błędach

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-04-30 00:00

Ślązacy jeszcze raz sięgną po formułę PPP, by wybudować park wodny za 150 mln zł. Ta sztuka jeszcze nikomu się nie udała.

Podobno dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Katowice nie przejmują się jednak przesądami i po raz drugi ogłoszą postępowanie na budowę aquaparku w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Obiekt, który pochłonie 150 mln zł, ma być największym przedsięwzięciem w kraju. W pierwszym postępowaniu miastu udało się wyłonić partnera, austriacki Berndorf Bäderbau, jednak umowy nie podpisano. Oficjalnie — z powodu formalnych błędów. Jakich dokładnie — nie wiadomo.

— W nowym postępowaniu unikniemy błędów i jeśli projekt się powiedzie, podzielimy się dobrymi praktykami — obiecuje Jakub Jarząbek, rzecznik katowickiego ratusza. Na pewno się przydadzą, bo do tej pory nikomu w Polsce nie udało się zrealizować parku wodnego czy basenu w formule PPP.

— Musimy tak przygotować postępowanie, by interesy miasta były jak najlepiej zabezpieczone. Spodziewamy się zainteresowania inwestorów, ale zdajemy sobie sprawę, że inwestycja jest trudna — zarówno dla miasta, jak i dla strony prywatnej. Sądzimy jednak, że obiekt może być rentowny — mówi Jakub Jarząbek.

Budową aquaparku — oprócz Austriaków — interesowały się Miastoprojekt Wrocław oraz Leo 11 (spółka celowa LHI Leasing Polska). Miasto nie zamierza zmieniać parametrów inwestycji. — Dalej chcemy, by projekt był realizowany z rozmachem. Nie będziemy ograniczać jego zakresu. Nie wykluczamy partycypacji finansowej miasta, ale to będzie przedmiotem negocjacji — mówi rzecznik ratusza.

W drugiej połowie roku miasto planuje ogłosić postępowanie. — Na razie wybieramy doradcę. Można powiedzieć, że straciliśmy dwa lata, ale to wielka i kosztowna inwestycja. Nie chcemy realizować jej z niepotrzebnym pośpiechem. Harmonogram inwestycji znacznie się przesunął, ale wolimy poczekać i opóźnić budowę, niż zrealizować przedsięwzięcie, które może okazać się nierentowne — mówi Jakub Jarząbek. Na budowę aquaparków w formule PPP sceptycznie patrzy Wadim Kurpias, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna. Z powodów finansowych.

— Nie słyszałem o rentownych aquaparkach w Polsce — poza wrocławskim. W takich projektach PPP formą pomocy dla inwestora może być zapewnienie stałych abonamentów, np. dla szkół, które będą podstawą stałego dochodu aquaparku. Utrzymanie się wyłącznie z biletów wstępu to za mało — podkreśla Wadim Kurpias.

Zanim miasto dotrze do mety z aquaparkiem, może pochwalić się umową na dwa parkingi podziemne w PPP za 105-135 mln zł. Właśnie kończą się negocjacje z portugalską Mota Engil Central Europe. Miasto zamierza udostępnić partnerowi część strefy naziemnego parkowania, którą będzie administrował.