Podobno dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Katowice nie przejmują się jednak przesądami i po raz drugi ogłoszą postępowanie na budowę aquaparku w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). Obiekt, który pochłonie 150 mln zł, ma być największym przedsięwzięciem w kraju. W pierwszym postępowaniu miastu udało się wyłonić partnera, austriacki Berndorf Bäderbau, jednak umowy nie podpisano. Oficjalnie — z powodu formalnych błędów. Jakich dokładnie — nie wiadomo.
— W nowym postępowaniu unikniemy błędów i jeśli projekt się powiedzie, podzielimy się dobrymi praktykami — obiecuje Jakub Jarząbek, rzecznik katowickiego ratusza. Na pewno się przydadzą, bo do tej pory nikomu w Polsce nie udało się zrealizować parku wodnego czy basenu w formule PPP.
— Musimy tak przygotować postępowanie, by interesy miasta były jak najlepiej zabezpieczone. Spodziewamy się zainteresowania inwestorów, ale zdajemy sobie sprawę, że inwestycja jest trudna — zarówno dla miasta, jak i dla strony prywatnej. Sądzimy jednak, że obiekt może być rentowny — mówi Jakub Jarząbek.
Budową aquaparku — oprócz Austriaków — interesowały się Miastoprojekt Wrocław oraz Leo 11 (spółka celowa LHI Leasing Polska). Miasto nie zamierza zmieniać parametrów inwestycji. — Dalej chcemy, by projekt był realizowany z rozmachem. Nie będziemy ograniczać jego zakresu. Nie wykluczamy partycypacji finansowej miasta, ale to będzie przedmiotem negocjacji — mówi rzecznik ratusza.
W drugiej połowie roku miasto planuje ogłosić postępowanie. — Na razie wybieramy doradcę. Można powiedzieć, że straciliśmy dwa lata, ale to wielka i kosztowna inwestycja. Nie chcemy realizować jej z niepotrzebnym pośpiechem. Harmonogram inwestycji znacznie się przesunął, ale wolimy poczekać i opóźnić budowę, niż zrealizować przedsięwzięcie, które może okazać się nierentowne — mówi Jakub Jarząbek. Na budowę aquaparków w formule PPP sceptycznie patrzy Wadim Kurpias, partner w kancelarii CMS Cameron McKenna. Z powodów finansowych.
— Nie słyszałem o rentownych aquaparkach w Polsce — poza wrocławskim. W takich projektach PPP formą pomocy dla inwestora może być zapewnienie stałych abonamentów, np. dla szkół, które będą podstawą stałego dochodu aquaparku. Utrzymanie się wyłącznie z biletów wstępu to za mało — podkreśla Wadim Kurpias.
Zanim miasto dotrze do mety z aquaparkiem, może pochwalić się umową na dwa parkingi podziemne w PPP za 105-135 mln zł. Właśnie kończą się negocjacje z portugalską Mota Engil Central Europe. Miasto zamierza udostępnić partnerowi część strefy naziemnego parkowania, którą będzie administrował.