Katowickiej SSE brakuje terenów pod inwestycje

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-10-25 17:28

Największym problemem dla inwestorów w Polsce jest brak terenów pod inwestycje - uważa prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (SSE) Piotr Wojaczek. Mówił o tym we wtorek podczas warszawskiej konferencji "SSE po akcesji - Ogólnopolskie Forum Inwestycyjne"

Największym problemem dla inwestorów w Polsce jest brak terenów pod inwestycje - uważa prezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (SSE) Piotr Wojaczek. Mówił o tym we wtorek podczas warszawskiej konferencji "SSE po akcesji - Ogólnopolskie Forum Inwestycyjne"

    Menedżer z Zespołu Doradztwa Pomocy Publicznej Deloitte Jacek Kachel uważa, że brak terenów to bardzo poważny problem, który wstrzymuje proces wydawania zezwoleń na działalność gospodarczą w SSE. Jego zdaniem, problem leży jednak po stronie Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) i dotyczy trudności w wycenie wartości rynkowej nieruchomości.

 "Agencja blokuje proces wydawania zezwoleń, a naciski zarządów SSE nie przynoszą rezultatów. Przykładowo w Legnickiej SSE zdarzył się przypadek cofnięcia rozstrzygniętego przetargu, ponieważ ANR zakwestionowała wcześniej przez siebie zaakceptowaną wycenę nieruchomości" - powiedział Kachel. Dodał, że Agencja nie jest ustawowo zobligowana do dotrzymania konkretnych terminów w zatwierdzaniu wyceny rynkowej gruntów w SSE.

    Kachel poinformował, że Polskę obowiązują limity powierzchni SSE, które sami narzuciliśmy sobie w toku negocjacji z Unią. "Limit SSE wynosi dla Polski 8000 ha, z czego wykorzystanych obecnie jest ok. 70 proc. Inwestorzy muszą się więc spieszyć" - dodał.

    Powiedział także, że Unia planuje od 2007 r. obniżenie pułapów pomocy publicznej dla inwestorów inwestujących w SSE, co obok coraz mniejszej podaży atrakcyjnych terenów pod inwestycje jest drugim elementem "dopingującym" inwestorów do szybkiego uzyskiwania pozwoleń na działalność w tych strefach.

    Jak dodał, pułapy pomocy publicznej są w Unii obniżane co 7 lat. Dla dużych firm wskaźnik ten wynosi obecnie 50 proc. w stosunku do nakładów inwestycyjnych, dla małych i średnich przedsiębiorstw może on być wyższy (+ 15 proc.). Dotyczy to większości SSE w Polsce, wyjątkami są Warszawa i Poznań - tu odpowiednio wskaźnik wynosi 30 proc. - oraz Trójmiasto, Wrocław i Kraków, gdzie wskaźnik wynosi 40 proc.

    Projekt unijny, jeszcze nie zatwierdzony przez Komisję Europejską, może spowodować, że wskaźnik dla większości SSE obniżony zostanie przykładowo do 40 proc., zaś dobrze rozwijające się obszary w ogóle znikną z "mapy pomocy publicznej" - dodał Kachel.

    Kierownik Działu Prawnego Katowickiej SSE Mirosław Pachucki powiedział, że zarząd strefy zauważył ostatnio nowy trend w zachowaniach inwestorów zainteresowanych działalnością w katowickiej SSE. Starają się oni o tytuł prawny do gruntu położonego w strefie (np. w formie dzierżawy czy najmu) jeszcze przed uzyskaniem pozwolenia na działalność w SSE.

    Kachel uważa, że o atrakcyjne tereny w SSE coraz trudniej. Przykładowo Gliwice i Tychy to te części katowickiej SSE, gdzie tereny pod inwestycje są już praktycznie wyprzedane.