Polacy przeciętnie robią zakupy online raz w miesiącu, najczęściej w serwisach aukcyjnych. Odwiedza je 92 proc. konsumentów. Równie spora grupa, bo 74 proc., zagląda do e-sklepów. W sieci kupują głównie: odzież i obuwie, zabawki i artykuły dla dzieci, kosmetyki i perfumy, a także sprzęt RTV/AGD i komputerowy — to wnioski z najnowszego badania domu mediowego Mindshare Polska. Branża e-commerce w Polsce rozwija się coraz prężniej. Według ekspertów nie ma już odwrotu — konsumenci nie zrezygnują z możliwości robienia zakupów w sposób szybki i wygodny. Zmiany w zachowaniach klientów wymuszają na biznesie weryfikacje dotychczasowych działań i strategii biznesowych. To tempo, w jakim zachodzą, jest prawdziwym wyzwaniem.

Zakupy w ruchu
Najświeższe badanie Mindshare Polska wskazuje także na potencjał m-commerce — 19 proc. badanych, robi zakupy za pośrednictwem urządzeń mobilnych. W celach zakupowych sięgają po nie najchętniej: mężczyźni, uczniowie i studenci w wieku 15-24, mieszkańcy dużych miast.
— Obserwując zachodnich konsumentów, możemy prognozować, że już niebawem coraz więcej Polaków będzie robić zakupy przez tablet lub telefon, nie tylko w domu, ale także będąc w ruchu — mówi Karolina Chołuj, dyrektor w domu mediowym Mindshare Polska.
Dla sklepów internetowych to ważna wskazówka. Przedsiębiorcy którzy zignorują ten trend, ryzykują utratą sporej części klientów. Informacji o produktach szukają oni na stronach producentów, porównywarek cen i forach internetowych. Coraz trudniej przewidzieć, jaką drogę kupna wybiorą. Zwraca na to uwagę Monika Niechajewicz z Cheil Poland, agencji specjalizującej się w reklamie cyfrowej. Jej zdaniem, poszukiwanie informacji w porównywarkach internetowych i zakup w tradycyjnym sklepie to tylko jeden z możliwych scenariuszy. Powszechny dostęp do internetu i popularność smartfonów sprawiły, że zamiast jednej ścieżki konsumenta, jest cała pajęczyna, tym bardziej skomplikowana, im trudniejsza jest decyzja o wyborze produktu.
— Od kilku lat widzimy wyraźną tendencję do przenoszenia części budżetów marketingowych z tradycyjnych mediów do online i ta tendencja będzie się pogłębiać.
Zaletą komunikacji online jest nieporównywalna z tradycyjnymi mediami mierzalność. Rozwijają się też narzędzia do precyzyjnego targetowania i retargetowania komunikatów, które umożliwiają dotarcie do ściśle określonego konsumenta, podążanie za nim i przekonanie go do zakupu. Rośnie też segment reklam mobilnych i w nim możemy spodziewać się coraz skuteczniejszych i kreatywnych rozwiązań — mówi szefowa działu strategii w Cheil Poland.
Tendencja wzrostowa
Według raportu Deloitte w latach 2006– 2012 wartość gospodarki internetowej w Polsce podwoiła się i w 2012 r. osiągnęła wartość 93 mld zł, a wartość polskiego handlu elektronicznego wyniosła 21,5 mld zł.
— Według naszych szacunków w tym roku rodzimy rynek e-commerce urośnie o ponad 15 proc., do wartości 31,12 mld zł. To powoduje, że chętnych do walki o niego z roku na rok przybywa. Tylko w tym roku liczba sklepów internetowych działających w polskim internecie wzrośnie o 10 proc. i przekroczy 22 tys. — mówi Maciej Wyszyński, dyrektor w Sociomantic Labs.
Nie oznacza to, że właściciele sklepów stacjonarnych są na straconej pozycji. Możliwości, jakie dają nowe technologie, nie są przecież zarezerwowane wyłącznie dla sklepów internetowych. Arkadiusz Miegoń, członek zarządu agencji Mexad, specjalizującej się w planowaniu i realizacji kampanii reklamowych, jako przykład działania, które daje przedsiębiorcy wiedzę o kliencie i pozwala dotrzeć do niego z ofertą na miarę, podaje dobrze skonstruowane programy lojalnościowe. Takie, w których karta stałego klienta nie służy sklepowi wyłącznie do tego, by wysyłać mu hurtowo powiadomienia, ale do tego, by informować o promocjach i ofertach, które spotkają się z jego zainteresowaniem, opracowanych np. na podstawie jego typowego koszyka i częstotliwości, z jaką robi zakupy.
— Klienci, szczególnie młodzi, oczekują od marek i sprzedawców rzeczywistych benefitów, a nie pustych obietnic. Dziś sprawdzają się takie programy lojalnościowe, które umożliwiają skorzystanie z benefitu niemal za każdym razem, gdy klient odwiedza sklep. Np. zestaw kodów rabatowych na kupowane przez niego produkty do wykorzystania np. przez miesiąc. Klient dostaje dopasowany do niego produkt w relatywnie dobrej cenie, marka zyskuje natomiast jego lojalność i możliwość stałego podtrzymywania kontaktu — mówi Arkadiusz Miegoń.
To nie science fiction
Granica między światem online a offline jest coraz bardziej płynna. Pojawiające się raz po raz na rynku nowe produkty ułatwiają jej przekraczanie. Jednym z ostatnich przykładów są smartwatche — tzw. inteligentne zegarki, z dostępem do internetu, wyposażone w funkcje wielu innych urządzeń — ciśnieniomierza czy kompasu.
— W przyszłości, nie tej bliskiej, ale nieco bardziej odległej, klient z takim zegarkiem na ręku, przechodząc obok sklepu stacjonarnego, będzie zapewne dostawał komunikaty powitalne i będzie zapraszany do środka po to, by zapoznać się z nową ofertą cenową butów, które oglądał np. dwa tygodnie temu. To są oczywiście trendy dla wybranych grup konsumentów, na początku raczej nie będą miały charakteru masowego, ale będą stwarzały nowe możliwości dla biznesu — mówi ekspert agencji Mexad.
Kto więc przegrywa w starciu z nowym typem klienta wyposażonym już nie tylko w pecety, ale smartfony i tablety? Eksperci są zgodni — przedsiębiorcy nieprzygotowani na wyzwania, jakie niosą ze sobą zmiany w zachowaniach konsumentów. — To, co powinni zrobić, to pogodzić się z tymi zmianami, a następnie reagować na nie. Zadać sobie pytanie — jak można się w tej nowej rzeczywistości odnaleźć? — radzi Arkadiusz Miegoń.
— Z tradycyjnych zakupów nigdy nie zrezygnujemy, ponieważ zbyt ważny jest dla nas ich psychologiczny aspekt. Większość z nas, szczególnie kobiety, lubi chodzić na zakupy. Dla wielu ludzi to atrakcyjna forma spędzania czasu. Ponadto, w wielu kategoriach w procesie zakupowym najważniejszy jest aspekt „dotknij i poczuj”. Natomiast to, co już się dzieje i co będzie się działo na coraz większą skalę, to łączenie świata zakupowego online i offline za pomocą urządzeń mobilnych — podsumowuje Karolina Chołuj.
27 proc. Taki odsetek polskich użytkowników telefonów komórkowych porównuje na nich ceny podczas zakupów w sklepach tradycyjnych...
33 proc....a taka część robi zdjęcia produktów, którymi są zainteresowani w sklepach, po to by później móc podjąć decyzje o ich zakupie (badania GfK).