Każdy zawodnik ma swoją cenę

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2002-06-07 00:00

Zawodowy hokej to biznes jak każdy inny. Żeby dużo zarobić, trzeba być nie tylko utalentowanym sportowcem, ale i dobrym dyplomatą. Jeżeli już spełnisz te dwa warunki, to masz szansę zarabiać kilka milionów dolarów rocznie. Jest jeszcze jeden drobny szczegół. Otóż musisz się dostać do amerykańskiej ligi NHL — tak, jak Mariusz Czerkawski, najlepszy polski hokeista.

„PB”: Twój kontrakt z New York Islanders kończy się w 2004 roku?

Mariusz Czerkawski: Tak.

- Opiewa na kwotę 7,5 mln USD, tak?

— Tak mniej więcej piszą media.

- A pierwszy kontrakt, który podpisałeś z tą drużyną, był wart 1,5 mln?

— Nooo... też tak pisały media.

- O jakiej sumie napiszą w roku 2004?

— Trudno powiedzieć. To zależy...

- A chciałbyś, żeby o jakiej kwocie pisały?

— Taki kontrakt podpisuje się na 3 lata. To liczy się nieco inaczej niż wszyscy sobie wyobrażają. Kiedy będę podpisywał nowy kontrakt, to będę miał 32 lata. Podejrzewam, że w 2004 roku może dojść do takiej sytuacji, do jakiej doszło w lidze NHL w roku 1994.

- Czyli?

— Czyli, że kluby ogłosiły strajk, a w zasadzie coś, co nie ma tłumaczenia na polski. W Stanach to się nazywa „lock out”, czyli wszyscy pracodawcy nie zgadzają się na przedłużenie kontraktów hokeistom na warunkach, które były już wcześniej wynegocjowane, bo uważają, że zawodnicy są przewartościowani.

- Za 2 lata tak się stanie?

— Na pewno dojdzie do konfliktu. Może dojść nawet do tego, że sezon nie rozpocznie się w ustalonym terminie, tak jak się to stało w 1994 r. Wówczas była praktycznie przerwa do stycznia, bo cały czas trwały negocjacje. Zobaczymy, jak się to wszystko potoczy w 2004 r.

- Masz prawo wybierać sobie drużynę, w której chcesz grać?

— Będę miał, jak mi się skończy obecny kontrakt. Teraz praktycznie w 100 proc. jestem uzależniony od zespołu, w którym gram.

- A gdyby chcieli Cię teraz wymienić na zawodnika z innej drużyny?

— Być wymienianym to żaden wstyd. Wayne Gretzky był wymieniany 4 razy, Jaromir Jagr też był wymieniany...

- ...Eric Lindros też...

— Dokładnie. Tutaj po prostu wszystko zależy od tego, kogo dany zespół potrzebuje. Jak jesteś słaby, to wcale nie znaczy, że się nadajesz do wymiany, bo inna drużyna też cię może nie zechcieć. Dlatego im bardziej się tobą interesują inne zespoły, tym lepiej. Z drugiej strony wiadomo, że każdy zawodowy hokeista ma swoją wartość rynkową, którą zawsze ktoś chce wykorzystać.

- Twoja jak widać rośnie.

— Wiesz... to nie zależy ode mnie. Ja mogę powiedzieć, że nie chcę grać w Islandersach, ale wstanie jakiś koleś i powie, że jeżeli ci się nie chce pracować to dziękujemy bardzo i do widzenia. I kto na tym straci? Tak naprawdę to ty. W NHL zawsze trzeba być dobrym dyplomatą i zachowywać się jak w każdym innym biznesie. Trzeba po prostu wiedzieć, jak sobie utorować drogę. Nie zawsze się człowiekowi chce, ale trzeba...

- Masz swojego agenta?

— Tak.

- Opiekuje się tylko Tobą, czy jeszcze jakimiś innymi zawodnikami?

— Z tych największych to podlegają mu tacy hokeiści jak Samsonow z Boston Bruins, Jeremy Roenieck z Philadelphia Flyers i McLane też z Bostonu. Współpracuję z tym człowiekiem jakieś 9-10 lat i na razie jestem z niego zadowolony. Jeszcze mnie nigdy nie oszukał, a to jest najważniejsze w tym biznesie, bo tutaj jest mnóstwo takich ludzi, którzy widzą w tobie tylko złotą rybkę i nic poza tym. Z menedżerami są różne układy. Są tacy, którzy pomagają — odbierają każdy telefon, każdy faks, każdą przesyłkę pieniędzy. Masz problemy z żoną, czy z dziewczyną — on jest do twojej dyspozycji.

- Jaki procent od kontraktu bierze taki menedżer?

— Różnie. Standard to pomiędzy 3-6 proc. wartości podpisanego konraktu.

- A jak się dochodzi do takich bajońskich sum jakie zarabia Jaromir Jagr? On ma chyba podpisany kontrakt z Washington Capitals na jakieś 90 mln USD?

— Aż na 90 mln to nie. On ma chyba około 80. Jaszyn ma podpisany kontrakt na 90 mln USD, ale na 10 lat. Jak to zrobić? Trzeba być niesamowitą gwiazdą. To zawsze przyciąga publikę. Każdy przyjdzie zobaczyć tego najdroższego zawodnika w lidze. Jednak trzeba być jednym z najlepszych hokeistów na świecie. Tacy sportowcy pracują na to latami, są niesamowici w tym, co robią. Na przykład Forsberg, który zarabia 20 mln USD rocznie. Drużyna musi po prostu na ciebie postawić. Ale to nie jest takie proste. Nie zapomnij, że Jagr zdobył już dwa puchary Stanleya.

- To ma duży wpływ na cenę zawodnika?

— Oczywiście. Dlatego Jaszyn ma zawsze spore problemy z pracodawcą, bo w fazie play off wygasa. Jest dobry w ciągu całego sezonu zdobywa po 80-90 punktów i około 40 bramek, a później słabnie.

- Masz czas na to, żeby zarabiać pieniądze w reklamach, filmach itp.?

— Raczej nie. Cały czas spędzam praktycznie grając w hokeja — z drużyną, na meczach, na wyjazdach, na zgrupowaniach. Praktycznie od września do maja nic innego nie robię. Jedynie latem można gdzieś zahaczyć jakąś reklamę, czy wystąpić w jakimś filmie, zrobić jakąś promocję itd.

- Miałeś już takie oferty?

— Tak. Ale najgorsze jest to, że dostaję tylko takie, gdzie mam finansować pewne pomysły, które kiedyś tam mają przynieść mi jakieś korzyści ha, ha, ha... Żartuję. Oczywiście, że miałem. Reklamowałem na przykład wodę Bonaqua i firmę Bauer.

- Jak inwestujesz pieniądze zarobione w NHL?

— W Stanach bardzo różnie. Inwestuję w akcje, fundusze, nieruchomości. Próbuję się w jakiś sposób zabezpieczyć. Po zakończeniu kariery sportowej zostaje jeszcze sporo życia. Nie chciałbym, żeby później moje dzieci martwiły się, do jakiej szkoły pójdą i co będą jeść. Nie chodzi mi o to, że chcę się ciągle piąć w górę i mieć dużo pieniędzy. Dużo pieniędzy to takie niewymierne pojęcie. Tak naprawdę nie wiadomo, ile to jest dużo pieniędzy. Nie wiadomo, ile człowiek tak naprawdę może potrzebować do życia. Ważne jest to, na jakim poziomie, w jakim stylu chce się żyć. Na razie jestem zadowolony z tego co jest, a jak będzie dalej, zobaczymy. Łatwo jest stracić, łatwo jest przeinwestować, łatwo jest wejść w interes, który nie zadziała. Zawsze istnieje jakieś ryzyko. Na przykład teraz wszedłem w spółkę z Jackiem Wszołą, Stefanem Tatarkiem i Irkiem Wesołowskim. Otworzyliśmy sieć fitness clubów Gymasium. To kosztuje sporo pieniędzy, ale mam nadzieję, że kiedyś przyniesie mi zyski.

- Ile pieniędzy zainwestowałeś w Polsce?

— Sporo.

- Ale konkretnie?

(łyk wody z cytryną i cisza)

- OK. Kto w tym roku wygra Puchar Stanleya?

— Chyba postawię na Detroit Red Wings. Oni mają jednak niesamowitą presję, kupili mnóstwo gwiazd, wydali na to dużo pieniędzy. Teraz muszą wygrać. Myślę, że ich trener Scotty Bowman jakoś to wszystko bardzo umiejętnie rozegra. Bo zupełnie inaczej to wygląda na przykład na Manhattanie w New York Rangers, gdzie też gra mnóstwo drogich gwiazd...

- Czy to prawda, że jest to najbogatsza drużyna w NHL?

— Tak. Dam ci prosty przykład. Jeżeli są drużyny w lidze, w których suma wypłat dla zawodników wynosi rocznie około 20 mln USD, to Rangersi mają 70 mln USD.

- A Washington Capitals z Jagrem w roli głównej? Nie są drożsi?

— Nie. Podejrzewam, że u nich ta suma waha się w granicach 40-50 mln USD. Więcej ma już Detroit — myślę, że około 60 mln USD. Ale z drugiej strony nie ma co nawet tego porównywać na przykład z bejsbolem czy z koszykówką. Tam ta suma wynosi rocznie 90-100 mln, a zawodników do podziału jest na przykład 12, a nie 25 jak w hokeju.

- Jest różnica.

— Jest. U nas topowy zawodnik zarabia 11 mln rocznie, a na przykład w NBA zarabiają po 30 mln USD.

- To może lepiej było w grać od małego w kosza?

— Podejrzewam, że jest jeszcze kilka innych rzeczy, które mogłem w życiu robić lepiej niż grać w hokeja. Ale hokej zawsze był, jest i będzie moją pasją i miłością.

Mariusz Czerkawski

Pozycja: Prawo-skrzydłowy

Wzrost: 180 cm

Waga: 90,3 kg

Strzały: Leworęczny

Data urodzenia: 13 kwietnia 1972 r.

Miejsce: urodzenia: Radomsko, Polska

Numer na koszulce: 21

Pseudonim w NHL: Mario lub Marre

Jest pierwszym Polakiem, który trafił do zawodowej ligi hokejowej National Hockey League (NHL). Został wybrany przez drużynę Boston Bruins w piątej rundzie draftu w 1991 r. tuż po zakończeniu sezonu w lidze szwedzkiej. 11 stycznia 1996 r. został wymieniony wraz z Seanem Brownem i prawem wyboru w pierwszej rundzie draftu za Billa Ranforda z Edmonton Oilers. Od 25 sierpnia 1997 r. gra w drużynie New York Islanders.