Kęty i Toora dobre na bessę

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2006-06-16 00:00

Fali spadków na emerging markets towarzyszy odwrót inwestorów od metali i walut rynków wschodzących. Trwająca od miesiąca paniczna wyprzedaż akcji nie omija żadnego kraju i branży. Na razie. Inwestorzy szybko mogą zainteresować się spółkami, którym otoczenie sprzyja. Dla Grupy Kęty i Toory 25-procentowa przecena aluminium i 5-procentowe wzmocnienie euro do złotego to dobre wiadomości. W większym stopniu skorzystają z nich Kęty.

Gdy na początku lutego Kęty ogłosiły założenia do prognoz na 2006 r., wydawały się one oderwane od realiów: średnia cena aluminium miała wynieść 1900 USD za tonę, a euro 4 zł. Jeszcze miesiąc temu aluminium kosztowało ponad 3200 USD, a euro 3,8 zł. Dziś metal jest o 25 proc. tańszy, duże zapasy surowca sugerują, że jeszcze potanieje, a euro przekroczyło już barierę 4 zł i analitycy oczekują wzrostu. Tymczasem nowa strategia Kęt zakłada zwiększanie udziału eksportu w sprzedaży (ma stanowić 35- -45 proc. przychodów). Choć nadal ekspansywna, jest bezpieczniejsza niż poprzednia, zakładająca wejście na nowy rynek (wyrobów walcowanych). W sytuacji rosnącej niepewności inwestorzy będą do niej przychylniej nastawieni niż parę miesięcy temu.

Zakupy aluminium, które stanowią blisko połowę kosztów grupy, mogą się okazać jeszcze tańsze, bo importerzy walczą o zniesienie 6-procentowego cła na surowiec. Gdyby do tego doszło, Kęty zwiększyłyby zysk przed opodatkowaniem o blisko 10 mln zł rocznie. Po wynikach I kwartału (dobre, mimo pożaru) przyjmijmy jednak, że Kęty zarobią w 2006 r. 80 mln zł. Wskaźnik cena/zysk wyniósłby mniej niż 14, a stopa dywidendy (za 2006 r. możliwa jest powtórka z 4 zł na akcję) nieznacznie ponad 3 proc. Akcje grupy wydają się rozsądnym wyjściem dla szukających okazji inwestycyjnych w okresie giełdowej dekoniunktury.

Niższe ceny aluminium i droższe euro to dobra informacja także dla Toory. Niedawny debiutant, w innym otoczeniu rynkowym, uparcie przekonywał jednak, że drogi metal mu niestraszny (utrzymuje marże EBITDA mimo zmieniającej się ceny surowca), a osłabienie euro nawet o 20 proc. przekłada się na spadek marż o góra 2 proc. Przez analogię można więc wnioskować, że tylko tak umiarkowane — tym razem pozytywne — efekty będzie miała na wyniki nowa sytuacja na rynku, tym bardziej że udział eksportu w sprzedaży Toory spada. Spółka dywidendy nie wypłaca i jest na bardziej ryzykownym etapie rozwoju niż Kęty. Po udanym I kwartale jej tegoroczny zysk netto może jednak mocno przekroczyć 25 mln zł, dla których wskaźnik cena/zysk wynosi 17. Jak na tak rozwojową firmę, nie jest to drogi papier.