Decyzję o największym buy backu w historii naszego rynku kapitałowego podejmie nadzwyczajne walne zgromadzenie zwołane na 19 stycznia. Ma upoważnić spółkę do skupu do 20 mln akcji za kwotę do 3 mld zł. Papiery będą mogły być kupowane za 10-190 zł, a operacja potrwa do końca 2014 r. „W opinii zarządu KGHM wycena rynkowa akcji spółki jest niższa od ich wartości godziwej. Opinię tę potwierdzają wyceny akcji spółki, sporządzone w ciągu ostatnich sześciu miesięcy przez niezależnych analityków rynkowych. Ich mediana wynosi 189,80 zł” — czytamy w uzasadnieniu. Zarząd uznał więc, że skup akcji własnych leży w najlepszym interesie spółki. Okazuje się, że specjaliści są podzieleni w ocenie tych zamiarów. — Informacja o skupie jest zaskakująca. Mieliśmy się w bieżących dniach dowiedzieć o zakupie złóż. A skoro jest buy back, to wygląda na to, że transakcja nie dojdzie do skutku. Można sobie oczywiście wyobrazić, że KGHM się zadłuży, by kupić aktywa i jednocześnie wypłacić dywidendę, ale wydaje się to mało prawdopodobne — komentuje Michał Marczak, szef analityków Domu Inwestycyjnego BRE Banku. Odmiennego zdania jest Artur Iwański, analityk Domu Maklerskiego PKO BP. — Pozytywnie oceniam zapowiedź przeprowadzenia skupu akcji własnych. Uważam, że przy tym otoczeniu makroekonomicznym, czyli słabym złotym i wciąż wysokich cenach miedzi, KGHM może sobie spokojnie pozwolić na to, by jednocześnie przejmować duże aktywa i dystrybuowaćgotówkę do akcjonariuszy — ocenia Artur Iwański, analityk DM PKO BP. Tymczasem źródła zbliżone do zarządu KGHM zapewniają stanowczo, że firmę stać i na buy back, i na zapowiadane przejęcie spółki górniczej. — Prawdopodobieństwo, że kupimy ją jeszcze w tym roku, wynosi 100 proc. — stwierdził w zeszłym tygodniu, przy okazji publikacji wyników kwartalnych, Herbert Wirth, prezes KGHM. O projekcie, który jest najbliższy trafienia do grupy KGHM, wiadomo jedynie, że znajduje się w Ameryce Łacińskiej. Według nieoficjalnych informacji, wartość transakcji może sięgnąć 7 mld zł.