28 proc. w dół w zaledwie sześć dni — to "osiągnięcie" miedziowego blue chipa na warszawskiej giełdzie
Niemal wszystkie siły sprzymierzyły się przeciwko KGHM. Jego akcje pikują ostro w dół. Powód? Mocnej przecenie poddała się miedź. Notowaniom spółki nie pomagają też związkowcy i rekomendujący analitycy.
Podczas ostatnich sześciu notowań kurs KGHM spadł ponad 30 proc. To najgorszy wynik wśród blue chipów. W kilka sesji notowania spółki zleciały do poziomu nienotowanego od 2005 roku. Tym samym bardzo zbliżyły się do punktu wyjścia, czyli okresu sprzed rozpoczęcia ostatniej hossy. W połowie 2005 roku kurs KGHM ruszył w górę z około 33 zł. Wczoraj, po spadku sięgającym 10 proc. zbliżył się do 41,1 zł.
Głównym winowajcom mocnej przeceny jest załamanie cen na rynku miedzi. W ubiegłym tygodniu surowiec na giełdzie w Londynie potaniał o 11 proc., a kontrakty w Nowym Jorku spadły o 13 proc. Wszystkiemu winne były sugestie, że ratunkowy plan Paulsona dla systemu finansowego nie zapobiegnie recesji w USA, a to zahamuje globalny popyt. Ceny surowców spadały również w poniedziałek. Na londyńskiej LME kurs miedzi zjechał poniżej 5,7 tys. USD za tonę. To najtaniej od lutego 2007 roku.
Bilans ostatnich tygodni jest i tak znacznie bardziej korzystny dla miedzi niż dla KGHM. Tylko od początku września notowania kombinatu straciły prawie 47 proc. W tym czasie miedź stała się tańsza nieco ponad 23 proc. W samym ubiegłym tygodniu była to relacja 22,5 proc. do 11 proc.
Taniejąca w szybkim tempie miedź powoduje, że kombinatowi wyraźnie zmniejsza się opłacalność produkcji. W drugim kwartale całkowity koszt jednostkowy produkcji miedzi wyniósł 12,31 tys. zł (+11 proc. r/r). Przy kursie miedzi na poziomie 5,7 USD/t i obecnym poziomie notowań dolara (2,53 zł) KGHM jest w stanie uzyskać za tonę miedzi ponad 14,4 tys. zł. Jeśli jednak kurs miedzi spadłby do poziomu około 5 tys. USD, a koszt jej produkcji oscylował na podobnym poziomie co w drugim kwartale, to opłacalność byłaby znikoma (około 300 zł/t). Mirosław Krutin, prezes KGHM, jest optymistą. Twierdzi, że ceny miedzi w długim okresie powinny wahaś się między 5-7 tys USD/t.
Trwoga inwestorów o spadające marże KGHM byłaby mniejsza, gdyby spółka trzymała koszty w większych ryzach. Jeszcze w 2005 roku jednostkowy koszt produkcji miedzi wynosił 7,7 tys. zł. przy ówczesnym średnim kursie USD na 3,23 zł. Do tego ryzyko podnoszą związkowcy kombinatu, którzy żądają podwyżek płac, głowy prezesa i sprzeciwiają się racjonalizacji kosztów w ramach programu konsolidacji kopalni. Wczoraj właściciele akcji lubińskiej spółki dostali jeszcze jeden cios. Analitycy Merrill Lynch obniżyli rekomendację dla akcji KGHM do "poniżej rynku".
Rynkami akcji
Grzegorz Lityński
analityk KBC Securities
Trudno w tej chwili wskazać, jak dalej może zachowywać się kurs KGHM. Nikt obecnie nie zwraca uwagi na fundamenty, a rynkiem rządzi strach. Dodatkowo w przypadku kombinatu inwestorzy patrzą na notowania miedzi. Tu niestety obserwujemy kurczącą się w szybkim tempie różnicę między kosztem wydobycia a ceną sprzedaży metalu. Nie sądzę jednak, by notowania miedzi spadły poniżej 5200 USD/t, czyli poziomu, przy którym produkcja KGHM przestanie być opłacalna. Nie widzę fundamentalnych przesłanek do dalszej silnej przeceny na rynku miedzi. Mamy bowiem do czynienia z niskimi zapasamii przy ewentualnym spadku popytu nadwyżka zostanie wykorzystana na uzupełnienie zapasów.
Tak czy inaczej, w najbliższym czasie notowania miedzi będą wyznacznikiem kursu KGHM. Niezależnie od tego warto wyrazić uznanie dla stanowczości prezesa Mirosława Krutina, który przeciwstawia się absurdalnym żądaniom związkowców. Wierzę, że kombinat ma sporą szansę na obniżkę kosztów, ale dopiero w perspektywie 2-3 lat.
Maciej
Zbiejcik