Mimo inwestycji KGHM w wysoko rentowne wydobycie, renu, złota i srebra, w polskim przemyśle metali nieżelaznych króluje miedź.
Polski przemysł metali nieżelaznych bazuje głównie na miedzi. Jej wysokie ceny pomagają dostawcy surowca, a pogrążają przetwórców.
Przetwórstwem miedzi zajmuje się grupa firm skupionych wokół kontrolowanego przez Romana Karkosika Impexmetalu. Głównym graczem jest tu Hutmen. Ich sytuacja ekonomiczna jest jednak zgoła odmienna od notującego znakomite wyniki KGHM. I nie chodzi tylko o to, że jakiś czas temu okazało się, że nieudane spekulacje na kontraktach terminowych na miedź, prowadzone przez jedną ze spółek zależnych, przyniosły Hutmenowi 50 mln zł strat.
Efekt miedziowej hossy
— KGHM dostarcza surowiec. Więc im jest on droższy, tym dla tego koncernu lepiej. Hutmen musi ten surowiec kupić, a następnie przenieść jego cenę na cenę swoich wyrobów. Produkuje zaś rury, które w większości zastosowań łatwo zastąpić odpowiednikami z tworzywa sztucznego — tłumaczy Marcin Sójka, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.
Czy jednak hossa na rynku miedzi jako surowca w końcu się nie zakończy i nie odwróci sytuacji obu grup kapitałowych?
— Poza budownictwem miedź właściwie nie ma substytutów. Wykorzystuje się ją głównie w energetyce i przemyśle elektronicznym. W gotowych wyrobach jest jej jednak tak niewiele, że nie wpływa istotnie na ich cenę. Koszt miedzi nie jest więc problemem dla większości odbiorców — twierdzi Grzegorz Lityński, analityk z KBC Securities.
Ruda małomiedziowa
Andrzej Knigawka, analityk ING Securities, przypomina, że średnia cena tony miedzi od początku 2008 r. oscyluje w granicach 7,5-7,6 tys. USD. Obecnie wynosi nawet ponad 8,5 tys. USD. Prawdopodobieństwo, że w najbliższych latach spadnie poniżej 7 tys. USD, jest bardzo małe.
— Postawić bowiem hutę miedzi to nie problem. Problemem jest wsad do huty. Można go uzyskać ze zło- mu albo z koncentratu. A przy wysokich cenach kopalnie — nie tylko te należące do KGHM — fedrują urobek z dużo niższą procentową zawartością miedzi. Robią to celowo, by maksymalizować zyski w długim okresie. Gdyby cena miedzi wynosiła 1,8 tys. USD za tonę, tak jak w 2001 r., to KGHM nie opłacałoby się wydobycie w kopalni Lubin, bo stężenie miedzi w rudzie jest tam dwa razy niższe niż w kopalni Sieroszowice — wyjaśnia Andrzej Knigawka z ING Securities.
Droga miedź i dotychczasowe problemy nie oznaczają jednak, że grupa Hutmenu nie ma żadnych szans wyjścia na prostą.
— Walcownia w Czechowicach-Dziedzicach to dobra firma, a i część produkcji samego Hutmenu rokuje nadzieje. Jest więc w tej grupie pewien potencjał i konsekwentnie realizowany program naprawczy może Hutmen wyprowadzić na prostą w perspektywie 2-3 lat — uważa Marcin Sójka.
Aluminium sobie poradzi
Najcenniesze aktywa Impex-metalu to jednak odnoga aluminiowa, czyli huta w Koninie.
— Huta w Koninie może długo ciągnąć całą grupę Impexmetalu. Zużycie aluminium wzrasta i raczej będzie dalej wzrastać. Może nie tak jak w dwóch ostatnich latach, ale jednak. Nic bowiem nie wskazuje na to, żeby aluminium miało być czymś zastąpione w produkcji opakowań dla przemysłu spożywczego, w motoryzacji czy budownictwie. Jedyny problem, jaki rysuje się przed hutą w Koninie, to wzrost cen energii. Bo produkcja aluminium jest bardzo energochłonna — mówi Marcin Sójka.
— Ceny energii rosną na całym świecie. Aluminium więc zdrożeje, ale popyt na nie się utrzyma. Bo ceny aluminium rosły jednak w ostatnich latach wolniej od cen miedzi — uspokaja Marcin Palenik, analityk DM Millenium.