Krajowa Izba Gospodarcza ocenia, że plan reformy finansów publicznych, autorstwa ministra Grzegorza Kołodki, oznacza wzrost fiskalizmu. Likwidacja ulg i zwolnień podatkowych bez adekwatnej rekompensaty może poważnie zmniejszyć inwestycje i konsumpcję.
Opinię o planie naprawy finansów publicznych, zaproponowanym przez ministra finansów, przedstawiła wczoraj Krajowa Izba Gospodarcza (KIG). Z większością propozycji ministra eksperci generalnie zgodzili się.
— W planach ministra jest wiele pozytywnych i ciekawych pomysłów. Jednak większość ma zbyt ogólny charakter, a konkretniejsze propozycje oznaczają niestety wzrost fiskalizmu — twierdzi Andrzej Arendarski, prezes KIG.
KIG zarzuciła ponadto resortowi finansów, że zgłaszanie wielu pomysłów, często „egzotycznych”, wskazuje, że tak naprawdę Ministerstwo Finansów (MF) nie wie, co robić i w jakiej kolejności. Do wszystkich propozycji brakuje podstawowych uzasadnień, badań czy szacunków ekonomicznych.
W ocenie KIG, jedynym konkretem jest proponowana stawka CIT (podatek dochodowy od osób prawnych) wysokości 24 proc.
MF chce likwidacji ulg i zwolnień podatkowych bez rekompensaty (bądź tylko symboliczne) tych ulg w postaci obniżek stawek PIT dla wszystkich podatników. Zdaniem KIG, oznacza to podwyższenie efektywnej stopy podatkowej.
— To poważne uderzenie w podstawy ekonomiczne tworzenia się klasy średniej w Polsce, od której zależy dynamika rozwoju. Nasza Izba stanowczo sprzeciwia się działaniom ministerstwa, które pod pozorem upraszczania podatków w praktyce oznaczają podwyżki podatków dla większości podatników — twierdzi Marek Kłoczko, sekretarz generalny KIG.
Ponadto zwiększenie obciążenia podatników o dochodach wyższych niż średnie może być niekorzystne dla budżetu państwa. Propozycje MF zawierają także zbyt enigmatyczne zapisy o prowadzeniu prac nad ujednoliceniem opodatkowania działalności gospodarczej.
Eksperci KIG przedstawili własne propozycje zmian.
— Od kilku lat proponujemy wprowadzenie dwóch stawek podatkowych — jedną wysokości 17-18 proc., a drugą 27-28 proc. Rozważenia wymaga także kwestia wprowadzenia podatku liniowego — mówi Mieczysław Bąk, dyrektor Instytutu Badań Nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym.
KIG nie ma nic przeciwko podatkowi katastralnemu, płaconemu od wartości nieruchomości. Proponuje jednak odłożyć wprowadzenie katastru do momentu, kiedy stopa bezrobocia spadnie przynajmniej do 9-10 proc.