JBB, mięsny potentat, reaktywuje upadłą markę, ZMB przejęły sprzęt, receptury, załogę i… wiceprezesa

O upadłości likwidacyjnej PMB Białystok sąd zdecydował na początku 2013 r., a w następnych miesiącach na sprzedaż trafiały kolejne części majątku mięsnego przetwórcy, znanego m.in. z kindziuka — twardej, dojrzewającej wędliny. Niektóre maszyny i urządzenia wciąż są do wzięcia. Aktualny jest też przetarg na wynajem placu, powierzchni biurowych i magazynowych w Białymstoku. Najwięcej emocji wzbudziła jednak sprzedaż znaków towarowych PMB. Choć nastąpiła we wrześniu 2014 r., nabywca pozostał anonimowy. „PB” ustalił jednak jego tożsamość. Właścicielem PMB Sp. z o.o., która na swojej stronie internetowej już informuje, że kindziuk, „król polskich wędlin powraca”, jest Daniel Bałdyga, syn Józefa Bałdygi, twórcy i właściciela mięsnego giganta JBB. Rodzina Bałdygów nie chciała rozmawiać o reaktywacji marki.
— Na razie jest za wcześnie na udzielanie takich informacji — ucina Ewa Mielnicka, rzecznik prasowy JBB.
JBB też powstało niedawno jak feniks z popiołów. O zakładach mięsnych głośno było w czerwcu 2009 r., gdy w miejscowości Łyse (woj. mazowieckie) spaliły się hale produkcyjne, magazyny, chłodnie i zaplecze biurowe. Straty szacowano na 1 mld zł. Spółka przeszła ciężkie chwile — przychody spadły z 757 do 442 mln zł (dane Bisnode) i zaczęła się redukcja zatrudnienia.
Biznes szybko zaczął jednak wychodzić na prostą — już w 2011 r. widać było wyraźne odbicie (do blisko 642 mln zł), by w 2014 r. wrócić do dawnego poziomu ponad 700 mln zł.
Obecnie firma zatrudnia 1,3 tys. osób i wytwarza 300 ton wędlin na dobę. JBB to niejedyna spółka powiązana z dawnym PMB Białystok. Pod adresem upadłego PMB działa ZMB Białystok, a w ofercie ma m.in… kindziuk. Prezesem spółki jest Zdzisław Kunicki, który — jak wynika z elektronicznego KRS — do 2012 r. był krótko wiceprezesem PMB Białystok.
— Po ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej przez syndyka PMB wydzierżawiliśmy biuro i zakład oraz maszyny. Na początku zatrudniliśmy 150 z ponad 800 dawnych pracowników zakładu. Kupiliśmy niezbędnysprzęt i receptury. Dzięki temu jesteśmy w stanie produkować słynny białostocki kindziuk. To ułamek rynku wędlin, ale atrakcyjny — bo produkt jest z segmentu premium, co pozwala więcej zarobić — mówi Zdzisław Kunicki.
Ubiegły rok spółka zamknęła ponad 40 mln zł przychodów — to o kilkanaście procent więcej niż rok wcześniej.
— Potrzebowaliśmy czasu na zbudowanie struktur sprzedażowych, zdobycie klientów i poprawę negatywnego wizerunku, który pozostał po starej spółce — bankrucie. Kontrahenci najpierw dopuszczali nas testowo do sprzedaży w kilku miejscach , a dopiero później zamawiali dostawy do całej Polski. Obecnie — pod swoją marką i markami prywatnymi — działamy w kilku sieciach handlowych, a z kolejnymi negocjujemy. Dostarczamy też produkty do handlu tradycyjnego i eksportujemy — mówi Zdzisław Kunicki.
Przyznaje, że JBB, wprowadzając kindziuk, może zrobić spore zamieszanie na rynku, ale miejsca — jego zdaniem — wystarczy dla innych producentów.
— JBB ma dużą sieć sprzedaży, więc na pewno będzie miało siłę przebicia. Kindziuk jednak już teraz produkuje kilku dużych graczy, a mimo to udaje się nam dostać na sklepowe półki. Wraz z wejściem kolejnego gracza, który będzie chciał promować nowy produkt, może zyskać cała kategoria — twierdzi prezes PZMB Białystok.