(PAP) Przeciwnicy sieci aptek, zrzeszeni w Komitecie Inicjatywy Ustawodawczej, zaproponowali w złożonym w Sejmie projekcie nowelizacji Prawa farmaceutycznego, żeby jedna firma, której współwłaścicielem byłby obowiązkowo farmaceuta, mogła otrzymać zezwolenie na otwarcie tylko jednej apteki. Obecnie jeden podmiot, którego właścicielem może być każdy, może mieć do 10 proc. rynku aptek.
Autorzy projektu uważają, że sieci apteczne zostaną przejęte przez zagraniczne koncerny, które wyprą z rynku leki produkowane w Polsce.
"Gwarancją utrzymania różnorodności leków na rynku jest wprowadzenie przepisów zapewniających rozproszenie aptek" - powiedział PAP Andrzej Wróbel, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej (KIU), która przygotowała projekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego i ustawy o izbach aptekarskich.
Uważa on, że jeśli nasili się tworzenie sieci aptek w Polsce, na co stać jest - według niego - jedynie kapitał zagraniczny, to pogorszy się sytuacja polskiego przemysłu farmaceutycznego.
W jego ocenie, dzięki rozproszeniu aptek będzie mniejsze prawdopodobieństwo zmonopolizowania rynku aptecznego przez zagraniczne koncerny farmaceutyczne.
Jednak członek Stowarzyszenia Przedstawicieli Firm Farmaceutycznych w Polsce, Jerzy Garlicki, uważa, że nie jest możliwe, żeby sieci preferowały zagraniczne leki.
"Zmowa podlega przecież przepisom antymonopolowym - powiedział PAP. - Poza tym leki, które są na listach refundacyjnych, muszą być w każdej aptece, więc w tym obszarze nie są możliwe żadne ograniczenia".
Zarówno on, jak i Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska, skupiającej producentów, hurtowników i importerów leków, przyznają, iż nie wyobrażają sobie, żeby zmniejszyła się oferta krajowych leków w aptekach ze względu na bardzo silne przywiązanie do nich polskich pacjentów.
Zdaniem Rej, zmiana prawa powinna pójść przede wszystkim w kierunku uregulowania rozmieszczenia aptek.
"Naszym zdaniem o wiele bardziej istotne jest to, żeby apteka nie była otwierana tuż przy innej aptece niż to, kto jest jej właścicielem. Postulowaliśmy, aby odległość między aptekami wynosiła przynajmniej 500-700 m" - powiedziała.
Rej poinformowała, że Izba nie będzie ani popierać, ani występować przeciwko projektowi KIU ze względu na to, iż ankieta przeprowadzona wśród członków Izby nie wykazała jednolitego stanowiska. Dodała, że większość członków była za tym, żeby każdy mógł otrzymać zezwolenie na prowadzenie apteki.
KIU, w skład którego wchodzą nie tylko aptekarze, ale także osoby niezwiązane z branżą, zaproponował wprowadzenie przepisów uzależniających wydanie zezwolenia na prowadzenie apteki od czynnika demograficznego.
W wersji wyjściowej projektu Komitet zaproponował, żeby jedna apteka przypadała na 5.000 mieszkańców oraz żeby podmioty, które już mają zezwolenia na prowadzenie aptek, nie mogły otrzymać kolejnych. Natomiast nowoutworzone podmioty (z udziałem farmaceuty) mogłyby otwierać tylko po jednej aptece.
"Jednocześnie proponujemy utrzymanie obecnego stanu koncentracji, który uważamy za bezpieczny" - dodał Wróbel.
Według niego, 20-30 proc. z ponad 10.000 aptek działa w sieciach.
Wróbel zwraca uwagę, że Komitet będzie chciał też zapobiec łączeniu handlu hurtowego z prowadzeniem aptek i tym samym wywieraniu wpływu na oferowany asortyment.
W połowie kwietnia KIU przedstawił swój projekt marszałkowi Sejmu.