Klops po polsku, czyli e-Ikea

opublikowano: 01-09-2016, 22:00

Szwedzki gigant otwiera się na internet w Polsce. W realiach polskiego e-commerce to musztarda po obiedzie

Szok w trampkach — IKEA uruchomi w Polsce sklep internetowy! To właśnie zapowiedziała Anna Pawlak-Kuliga, nowa prezes koncernu w Polsce. Wiadomość przeleciała przez media niczym wieść o promocji na kultowe ikeowskie klopsiki. Wzruszyłem ramionami: to typowa świnka morska — ani świnka, ani morska. Ani szok, ani nowość. IKEA to przecież już od lat jeden z najbardziej chodliwych towarów w polskim internecie. Każdy, kto choć raz odwiedził zatłoczony jak zwykle sklep koncernu, widział ich — młodych, silnych mężczyzn stojących w strefie zwrotów/wymiany z wielkimi wózkami pełnych kartonów. To ci sami, których dostawczaki parkują tuż przy wyjściu ze sklepu. Któż to taki? To właśnie pracownicy działki e-commerce w IKEA. No, tacy nieoficjalni. Okazuje się bowiem, że w Polsce funkcjonuje co najmniej kilka mocnych sklepów internetowych sprzedających meble i akcesoria szwedzkiej marki. Dzieje się tak właśnie dlatego, że od lat IKEA odsuwa debiut e-sklepu na polskim rynku, licząc, że klient przyjedzie jednak fordem kombi i zauroczony atmosferą sklepu kupi nie tylko kanapę wypisaną na liście zakupów. Tym samym przyniesie sklepom dodatkowy zysk. Zresztą, IKEA liczy słusznie — no bo kto nigdy nie wyjechał z niej z masą w gruncie rzeczy zbędnych dodatków („o jakie fajne szklanki za 99 groszy!”), upchanych w kultowej, niebieskiej torbie z poliestru? W Polsce popyt na składane cacka w szwedzkim dizajnie nie kończy się w promieniu 30 km od sklepu. Ponadto sklepy IKEA słyną z tego, że nawet rok po zakupie można oddać dowolny towar jedynie za okazaniem paragonu. To wystarcza — obrotni Polacy postanowili ułatwić życie tym, których mierzi nie tylko stara meblościanka w salonie, ale też odległość od najbliższgo sklepu IKEA. Od lat kilka prężnych polskich sklepów internetowych oferuje w jednym miejscu niemal cały jej asortyment. Są promocje, transport gratis przy dużych zakupach i karty stałego klienta. Model biznesowy jest prosty: sklepy doliczają najczęściej około 10-15-procentowy narzut na ceny regałów IKEA. Obroty? Patrząc na statystyki odwiedzin stron e-sklepów, są to kwoty liczone w milionach złotych rocznie. Całkiem spory i rentowny biznes zbudował na ofercie szwedzkiego koncernu polski Topmall, znany obecnie jako dzierżawca serwisu Merlin.pl. Wysyła składane meble na Ukrainę, gdzie IKEA nie ma własnych sklepów. To widać gołym okiem — meble IKEA są stworzone do e-handlu na masową skalę. Ergonomicznie pakowane (ważne przy transporcie), reklamowane w telewizji, w stylistyce o niebo ambitniejszej niż Black Red White. Kilka miesięcy temu IKEA w Polsce zrobiła zatem pierwszy szerszy e-handlowy szpagat: uruchomiła zakupy przez telefon. To miał być szach-mat dla części rynku sprzedającego meble z drugiej ręki, usługa dla kupujących z prowincji. Idea jest prosta: wybiera się najbliższy sklep, w sieci tworzy się listę zakupów i dyktuje się listę uprzejmej duszyczce z infolinii. Testowałem, dzwoniąc z wioski na Pomorzu. Wyszło 250 zł za zebranie produktów i transport, z zastrzeżeniem, że dodatków kupować nie można. Tymczasem lokalny prywaciarz pozwalał przez mejl/ telefon zamawiać z IKEA, co tylko dusza zapragnie, i kasował za całość operacji zaledwie 150 zł. W cuglach wygrał konkurs ofert. Gdy teraz słyszę zapowiedzi nowej prezes koncernu, że początkowo e-sklep tej marki również nie będzie handlował drobiazgami (a to przecież kochamy w IKEA…), to mam świadomość, że nie ma co się mądrzyć, pewnie sobie to wszystko wyliczyli — że kanibalizm trzeba poskramiać. Z drugiej jednak strony pozostaje pewność, że polscy drobni przedsiębiorcy internetowi mają inne algorytmy w kalkulatorach. I że łatwo wygryźć się nie dadzą. Jeśli będzie taka potrzeba, to dowiozą także gorące klopsy.

MOTYKA, PALMA, SZKLANKA: W sklepach IKEA aż roi się od 
dodatków i akcesoriów, które dzięki cenie, jakości i metce ze szwedzką 
marką stają się obiektem pożądania Polaków, także tych przed ekranem 
komputera. Na polu e-commerce meblowy gigant stąpa jednak bardzo 
ostrożnie, co daje pole do popisu lokalnym specom od e-handlu.
Zobacz więcej

MOTYKA, PALMA, SZKLANKA: W sklepach IKEA aż roi się od dodatków i akcesoriów, które dzięki cenie, jakości i metce ze szwedzką marką stają się obiektem pożądania Polaków, także tych przed ekranem komputera. Na polu e-commerce meblowy gigant stąpa jednak bardzo ostrożnie, co daje pole do popisu lokalnym specom od e-handlu. Bloomberg

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu