Kobieca twarz zarządzania

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2010-03-08 08:35

Na blisko 200 zarządzających funduszami kobiet jest zaledwie 10. Dlaczego tak mało?

Warszawa, przystanek na Saskiej Kępie, przed 9 rano. Do autobusu wsiada drobna szatynka w okularach. Nikt z pasażerów nie odgadłby, o czym myśli. O tym, jak kłopoty Grecji wpłyną na ceny polskich obligacji, jakie wyniki pokażą spółki i czy to koniec korekty na giełdzie. Za kilkanaście minut będzie decydowała, jak ulokować 47 mld zł. Takimi pieniędzmi zarządza Ewa Radkowska-Świętoń, członek zarządu ING PTE.

Kobiety w biznesie świetnie dają sobie radę.
Kobiety w biznesie świetnie dają sobie radę.
None
None

Podobne myśli kłębią się w głowie Katarzyny Dąbrowskiej, niewysokiej blondynki, która ulicami centrum Poznania codziennie zmierza do siedziby BZ WBK AIB TFI. Gdyby zrobić zjazd kobiet z branży, wystarczyłby spory stolik w restauracji — na blisko 200 zarządzających funduszami w Polsce kobiet jest zaledwie 10.

— Może to z powodu perfekcjonizmu kobiet. Trudniej godzimy się z błędami, które w tym zawodzie są nieuniknione. Mężczyzna zaklnie i odpuszcza, kobiety dłużej rozpamiętują. Poza tym kobiety lubią mieć wszystko pod kontrolą, a rynek czasami zaskakuje. Kobiety cenią stabilność, a mężczyźni lubią ryzyko. W tym zawodzie trzeba je podejmować — mówi Katarzyna Dąbrowska, zarządzająca BZ WBK AIB TFI.

Wyścig i stres
Esencją zarządzania aktywami jest rywalizacja — a to ponoć domena mężczyzn.

— Codziennie się ścigamy i to może nie odpowiadać kobietom, które z natury wolą współpracować. Kobiety wolą też mieć jak najwięcej informacji, rozważyć za i przeciw, a tu trzeba podjąć decyzję nie wiedząc wszystkiego. Trzeba podejmować ryzyko, kunktatorstwo się nie opłaca — mówi Ewa Radkowska-Świętoń.

— Dla kobiet bardzo istotna jest atmosfera. Praca jest stresująca i nerwowa, dlatego środowisko pracy jest bardzo ważne. Ja miałam szczęście, zawsze trafiałam na znakomitych ludzi, ale na rynku nie zawsze tak bywa — mówi Magdalena Zajączkowska-Ejsymont, zastępca dyrektora departamentu zarządzania portfelami akcyjnymi i zarządzająca PKO TFI.

Swoje robi też biologia.

— Więcej mężczyzn niż kobiet ma umysł ścisły: kobiety częściej wybierają kierunki humanistyczne — dodaje zarządzająca PKO TFI.

Wszystko wiedzieć
Wszystkie bez wahania odpowiadają na pytanie o poziom WIG. Wiedzą, czym zajmuje się każda ze spółek, znają prezesów. Ma to swoją cenę.

— Ta praca absorbuje dłużej niż do godz. 17, nie da się zostawić pracy w pracy i uwolnić od myślenia o konsekwencjach podjętych decyzji. Jest mniej wytchnienia po pracy. Nawet na wakacjach, jeśli jest taka opcja, to sprawdzam, co się dzieje na rynku — mówi Ewa Radkowska-Świętoń.

— Na wakacjach i wieczorami w domu włączam komputer, by sprawdzić rynki zagraniczne — przyznaje Magdalena Zajączkowska-Ejsymont.

Drugie połowy nie narzekają. Mąż Katarzyny Dąbrowskiej jest związany z rynkiem kapitałowym, Magdaleny Zajączkowskiej-Ejsymont jest traderem walutowym, a Ewy Radkowskiej-Świętoń zarządzającym funduszami.

— Czasami w domu prowadzimy filozoficzne dyskusje o zarządzaniu — śmieje się Ewa Radkowska-Świętoń. Koleżanki ze studiów nie poszły ich śladem. Ale zarządzające nie żałują wyboru.

— To fajny zawód, łączy różne sfery: psychologię, liczby, kontakty z ludźmi — mówi Katarzyna Dąbrowska.

— Podoba mi się różnorodność, możliwość spotykania z przedstawicielami spółek, ekonomistami, analitykami. Daje to możliwość zderzenia poglądów i szerokie spojrzenie. Podoba mi też bardzo ścisła sprawdzalność tego, czy ktoś jest dobry. Nie da się sztuczkami, np. ładną prezentacją, przysłonić pomyłki. Jeżeli coś się nie udało, od razu widać to w wyniku — dodaje zarządzająca ING.

— Ogromna zaleta to brak monotonii, możliwość poznania wielu ludzi, spółek i branż i dogłębnego zrozumienia mechanizmów ich działania. Praca jest bardzo dynamiczna: trzeba szybko analizować zalew informacji — mówi Magdalena Zajączkowska-Ejsymont.

— Pracy towarzyszy niepewność, nie wiadomo, co się wydarzy, nic nie jest oczywiste. Tego nie da się wyuczyć, nigdy nie wie się wszystkiego. Rynki zaskakują i trzeba umieć się dopasować — dodaje Ewa Radkowska-Świętoń

Bez dyskryminacji
Jak to jest być kobietą w męskim świecie zarządzania aktywami? Nasze bohaterki deklarują, że nigdy nie były dyskryminowane.

— Czasami nawet to, że jestem kobietą, mi pomagało. Szczególnie w przypadku analizy biznesów związanych z bardziej męskimi produktami. Nie krępowałam się powiedzieć, że nie wiem, jak coś działa, że czegoś nie rozumiem. I wzbudzałam w prezesach potrzebę opowiedzenia wszystkiego i przy tej okazji czasami mówili mi więcej niż mężczyznom — mówi Ewa Radkowska-Świętoń.

— Ważna jest umiejętność prawidłowej oceny realności stawianych przez zarząd celów i przyjmowanych założeń. I tu na pewno pomocna jest kobieca intuicja — mówi Magdalena Zajączkowska-Ejsymont.

Katarzyna Dąbrowska pokazała, że da się pogodzić życie rodzinne z pracą. Po urodzeniu drugiego dziecka latem 2008 r. wróciła do pracy. W 2009 r. została najlepszym zarządzającym w rankingu "PB".

— Bałam się powrotu, bo przestałam śledzić spółki. Ale po tygodniu pracy stwierdziłam, że jestem mniej zmęczona i zestresowana, niż gdy opiekowałam się w domu dzieckiem. Zarządzanie aktywami jest mniej wyczerpujące — mówi zarządzająca Arką.