Kolej dla samorządów

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2003-10-07 00:00

Autorzy reformy PKP proponują, aby samorządy zarządzały kolejami regionalnymi. To może oznaczać likwidację spółki Przewozy Regionalne.

PKP Przewozy Regionalne (PR), najsłabsza finansowo ze spółek PKP, może przestać istnieć. W programie reformy PKP, który ma zostać zaprezentowany przed końcem października, znalazła się propozycja podziału zadań PR na samorządy lokalne. To marszałkowie województw mieliby zająć się organizowaniem transportu kolejowego na swoim obszarze. Infrastruktura pozostałaby własnością PKP.

— Projekt zakłada wyłączenie przewozów międzywojewódzkich ze spółki PKP PR i przekazania ich PKP Intercity. Prowadzenie pozostałych połączeń trafiłoby do samorządów. Prace nad projektem trwają. Nie wiadomo, czy każde województwo zostanie organizatorem przewozów — mówi Maciej Leśny, wiceminister infrastruktury.

Tadeusz Matyla, szef PKP PR, nie chciał komentować planów rozbicia spółki, którą zarządza.

— Powiem tylko tyle, że to nie służy kolei — mówi prezes Matyla.

Zdaniem Adama Wielądka, szefa rady nadzorczej PKP, powinno powstać osiem spółek, w których oprócz władz samorządowych udziałowcem byłyby też PKP.

— Nie każde województwo ma potencjał przewozowy na tyle duży, żeby wymagało oddzielnego podmiotu do jego organizacji. Ustalenie między samorządami zasad prowadzenia przewozów nie będzie łatwe. Trudno też będzie przekonać do tych propozycji związkowców, ale nowy system ma szansę zaistnieć przed końcem 2004 r. — przekonuje Adam Wielądek.

Samorządowcy wcale nie garną się do przejmowania obowiązków przewoźnika. Obecna sytuacja jest bardziej komfortowa — kontraktując usługę w PKP PR samorządy płacą za przewozy, ile mają, a kiedy już nie mają i nie płacą, to PKP i tak jeżdżą na kredyt, pogłębiając zapaść finansową spółki. W nowej sytuacji lokalne władze musiałyby patrzeć na problem także z pozycji właściciela firmy przewozowej.

— Reforma finansów publicznych daje nam możliwość decydowania o tym, co i jak chcemy dofinansować. Jeśli bardziej będzie się opłacało utrzymywanie transportu autobusowego niż kolejowego, nie będziemy musieli dopłacać do połączeń kolejowych — mówi chcący zachować anonimowość pracownik urzędu marszałkowskiego.