Koleje potoczą się w kierunku wyznaczonym przez PiS

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 17-01-2008, 00:00

Niezależnego regulatora rynku i cięcia opłat za dostęp do torów nie będzie. Bo rządu nie stać.

Rząd podzieli majątek PKP i oddłuży PKP Przewozy Regionalne

Niezależnego regulatora rynku i cięcia opłat za dostęp do torów nie będzie. Bo rządu nie stać.

Choć Platforma Obywatelska przejęła ster rządów, sprawy na kolei potoczą się torem wyznaczonym przez PiS. Nowe kierownictwo Ministerstwa Infrastruktury uważa, że to dobry kierunek. Juliusz Engelhardt, wiceminister odpowiedzialny za kolej, nie kryje satysfakcji, że bodaj pierwszy raz od 1990 r. nowy rząd nie wyrzuca do kosza roboty wykonanej przez poprzedników, ale chce ją dokończyć.

— Innego wyjścia nie ma. Musimy zakończyć rozpoczęty siedem lat temu proces restrukturyzacji PKP oraz oddłużyć grupę. W przeciwnym razie kolej nadal będzie tkwiła w miejscu — mówi Juliusz Engelhardt.

Wiano dla spółek PKP

Na pierwszy ogień pójdzie majątek. Spółki PKP muszą dostać własny tabor i zaplecze techniczne. Dzisiaj PKP Przewozy Regionalne i PKP Intercity nie mają lokomotyw. Posiada je spółka PKP Cargo, ale nie ma praw do wielu nieruchomości, których potrzebuje. Z kolei PKP PLK są właścicielem linii kolejowych, ale grunt pod nimi często należy do PKP, czyli czapy kolejowego holdingu.

Ponowne wianowanie spółek spod znaku państwowych kolei nie uda się bez wsparcia Ministerstwa Finansów i zielonego światła Brukseli.

— Aportowanie majątku rodzi zobowiązania podatkowe, nie do zapłacenia przez PKP — twierdzi minister Engelhardt.

Kolejna pilna sprawa do załatwienia to oddłużenie PKP Przewozów Regionalnych. Resort infrastruktury trzyma się planu napisanego jeszcze przez PiS: po spłacie długów rząd ma oddać udziały w spółce samorządom.

— Przemieszczanie majątku i oddłużenie spółki PKP PR chcemy zakończyć w tym roku — zapowiada Juliusz Engelhardt.

Hamowanie stawek

Inne sprawy muszą poczekać na swoją kolej. Nie będzie więc szybkiej zmiany uprawnień Urzędu Transportu Kolejowego. W branży od dawna pojawiają się głosy, że powinien on stać się niezależnym regulatorem rynku działającym podobnie jak Urząd Komunikacji Elektronicznej w telekomunikacji.

— Urząd nie jest zwykłym nadzorcą rynku, dba także o bezpieczeństwo przewozów. Gdyby rozdzielić obie funkcje, trzeba by stworzyć nową instytucję, a to operacja kosztowna — mówi wiceminister infrastruktury.

Juliusz Engelhardt z rezerwą podchodzi także do postulatu wydzielenia PKP PLK z grupy PKP i przekształcenia w zarządcę infrastruktury działającego na takich zasadach, jak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.

— PKP PLK jest spółką handlową, co ułatwia jej np. uzyskiwanie kredytów. Zmiana formuły mogłaby zakłócić zakrojone na szeroką skalę inwestycje PLK — stwierdza Juliusz Engelhardt.

Minister nie ma dobrych wiadomości dla przewoźników, którzy liczyli na obniżenie stawek za dostęp do torów.

— Żeby redukować wysokość opłat, budżet państwa musiałby wydać znacznie więcej pieniędzy, niż przewidziane na ten rok 500 mln zł na dofinansowanie utrzymania infrastruktury. Mogę tylko obiecać, że będziemy hamować wzrost stawek, na ile się da — mówi Juliusz Engelhardt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu