Rogoff, profesor ekonomii na Uniwersytecie Harvarda, dokonał wolty w swoich poglądach. W swojej wpływowej pracy z 1985 roku przekonywał, że w banku centralnym powinno dominować nastawienie na utrzymywanie niskiej i stabilnej inflacji, a mniej na zwiększanie zatrudnienia. Obecnie uważa, że powinno być odwrotnie.

- W bardziej normalnych czasach szuka się bankiera centralnego, który hamowałby oczekiwania wyższej inflacji i zapewniał inwestorów, że pozostanie ona niska i stabilna aby utrzymać niskie stopy procentowe – mówi obecnie Rogoff. - Obecnie jesteśmy w takiej sytuacji, gdzie wielu bankierów centralnych powinno przekonać opinię publiczną do tolerancji w sprawie inflacji – dodał.
W grudniu ubiegłego roku Fed zasygnalizował, że jest gotów zaakceptować inflację na poziomie 2,5 proc. aby sprowadzić stopę bezrobocia do 6,5 proc.
- Wskazałbym raczej 4 proc. [inflację – red. pb.pl] i myślę, że byłoby to pomocne w reflacji gospodarki – powiedział Rogoff podkreślając, że wybór nowego szefa Fed „będzie miał wielki wpływ na oczekiwania”.
Kadencja Bena Bernanke na stanowisku przewodniczącego Rezerwy Federalnej kończy się w styczniu 2014 roku.