Ale jak już sobie przypomnieli, to idą na całego. Lider SLD Wojciech Olejniczak zastanawia się, czy w związku z kryzysem finansowym w USA nie podnieść podatków dla najbogatszych do 40 proc. Związek przyczynowo-skutkowy na razie nieznany.
Prawo i Sprawiedliwość dumnie zażądało zwołania okrągłego stołu w sprawach gospodarczych . Prezes Jarosław Kaczyński zaniepokoił się np. tym, że rząd wzmacnia złotego. Platforma odpowiada: rozmawiajmy, ale poprzyjcie wszystkie nasze ustawy. Cóż miał zrobić minister finansów? Uspokajał aż do znudzenia. Jeżeli jakikolwiek kryzys miał Polskę zaatakować, to śmiertelnie znudzony oddalił się w nieznanym kierunku.
Kryzys okazuje się zbawienny dla polskiego życia politycznego. Mimo całego
tego galimatiasu, dziwacznych inicjatyw o wyraźnie politycznych intencjach
możemy być Amerykanom wdzięczni za kryzys. Tym bardziej że polskie banki okazały
się na szczęście zbyt zacofane, by stosować tak wyrafinowane instrumenty
finansowe jak w USA i zafundować nam niezły pasztet. Dzięki Amerykanom polscy
politycy zaczynają rozumieć, że gospodarka to nie tylko wskaźniki, którymi można
się pochwalić na konferencji prasowej. A że się od razu zaczynają kłócić? Bardzo
dobrze! Lepiej, gdy się spierają o gospodarkę (może z czasem znajdą rzetelne
argumenty) niż o alimenty. Chwilo, trwaj!