Owa rosyjska inwestycja stawia pod znakiem zapytania — jeszcze większym niż dotychczas — budowę mitycznego rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Co do opłacalności tego przedsięwzięcia wciąż są poważne wątpliwości — jedyną szansą (acz nie gwarancją) jest to, że kaspijska ropa byłaby nim transferowana do Europy Zachodniej: przez gdański Naftoport. Ale nie będzie, bo ten musi odbierać ropę dla polskich rafinerii dostarczaną obecnie rurociągiem Przyjaźń. A co z Przyjaźnią? Już się zużyła.
Planowane obecnie przez Rosję rurociągi mają zastąpić Przyjaźń, bo to już dość wysłużony rurociąg, Może nawet nie będzie się go opłacało naprawiać, jak — nie przymierzając — rurociągu do Możejek. A poza tym — kraje tranzytowe jak Ukraina lub Białoruś Kreml uznaje za niepewne i woli pchać eksport ropy przez port w Primorsku, tym bardziej że najwyraźniej lubi zarządzającą nim spółkę Gunvor. Rosja ma ropę, ma pieniądze na rurociągi (jeszcze), nam pozostają kolejne szczyty energetyczne.
Adam Sofuł