Kropkę nad „i” postawiło posiedzenie FOMC. Stopy oczywiście się nie zmieniły, ale język komentarza był zdecydowanie bardziej optymistyczny niż po ostatnim posiedzeniu. Fed twierdzi, że gospodarka się rozwija, a sytuacja na rynku pracy stopniowo się poprawia. Ostatnio opinia o rynku pracy była zdecydowanie bardziej pesymistyczna. Mówiono też o pobudzeniu wzrostu inflacji, ale gracze ten aspekt zlekceważyli. Nic nie mówiono o skupie obligacji – program będzie kontynuowany tak, jak to zakładano.
Opublikowane we wtorek dane makro też nie mogły zaszkodzić bykom. Indeks NY Empire State (stan gospodarki w regionie) wzrósł mocniej niż oczekiwano (z 15,43 na 17,5 pkt.). Dane regionalne rzadko mocniej wpływają na to, co dzieje się na rynkach, ale z pewnością nie zaszkodziło to, że były dobre. Dane o cenach importu/eksportu też były niezłe, bo ceny eksportu bez żywności i importu bez ropy wzrosły mniej niż tego oczekiwano. Poza tym, indeks rynku nieruchomości (podawany przez NAHB), tak jak oczekiwano, drgnął, rosnąc z bardzo niskiego poziomu (16 pkt.) na również niski, ale jednak wyższy (17 pkt.).
Rynek akcji zachował się całkiem przyzwoicie. Po dziesięcioprocentowej przecenie w Japonii i dużych spadkach indeksów w Europie w USA mogło być dużo gorzej. Po początkowych spadkach indeksy powoli, ale nieustępliwie odrabiały stracony teren, a przyśpieszyły po opublikowaniu komunikatu FOMC. Owszem, indeksy spadły po około jeden procent oddalając się od średniej 50-sesyjnej, ale jak na panującą sytuację był to spadek niewielki. Każda poprawa sytuacji w Japonii doprowadzi do dużej zwyżki.
GPW rozpoczęła dzień mocnym spadkiem indeksu WIG20. Odbiło się negatywnie dość sztuczne zakończenie sesji poniedziałkowej. Niewątpliwie zasadniczy wpływ na nastroje miało to, co działo się w Azji (szczególnie w Japonii) i ponad dwuprocentowe spadki kontraktów na amerykańskie indeksy. Nasz rynek był jednak nadal o wiele mocniejszy niż inne giełdy europejskie. WIG20 tracił nawet dwa procent, ale przecież wtedy XETRA DAX tracił pięć procent.
W dalszym ciągu widać było, że byki kontrolują sytuację i skorzystają z każdego pretekstu do podniesienia indeksów. Nic dziwnego, że jak tylko indeksy w USA zaczęły redukować skalę spadków, u nas natychmiast indeks ruszył na północ. Kropkę nad „i” postawił fixing, zmniejszając spadek do całkowicie symbolicznego 0,33 proc. Rynek jest potwornie silny i gotowy do wzrostów. Matka Ziemia musi mu na to jedynie pozwolić.
Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi