Sejmowa komisja śledcza ds. PZU będzie badała sprawę ewentualnej łapówki wręczonej przez Deutsche Bank przy przejmowaniu BIG Banku Gdańskiego - zapewniają posłowie komisji.
"Mamy wreszcie jakiś punkt zaczepienia" - powiedział w środę wiceszef komisji ds. PZU Jerzy Czepułkowski (SLD).
Posłowie, jak zapowiedział, mają o kwestię łapówki pytać m.in. przesłuchiwanych już b. prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka, b. prezesa PZU Życie Władysława Jamrożego oraz b. szefa Deutsche Banku Huberta Janiszewskiego.
Ze środowej publikacji mediów wynika, że Deutsche Bank zapłacił ogromną łapówkę szefom dwóch polskich państwowych spółek w zamian za pomoc we wrogim przejęciu BIG Banku Gdańskiego.
"Podejrzewaliśmy, że za sprzedażą akcji BIG Banku Deutsche Bankowi są jakieś ciemne interesy" - podkreślił Czepułkowski. Także Bogdan Lewandowski (SdPl) uważa, że publikacja jest ważna dla dalszych prac komisji. Poseł podkreślił, że "ta kwestia powróci w pracach komisji, kiedy ponownie będą zeznawać Wieczerzak i Jamroży".
"Okazuje się, że to nie wyspa Jersey (wyspa należąca do Wielkiej Brytanii, będąca "rajem podatkowym"-PAP), ale Polska jest taką wyspą - rajem. Polska, zwana pożądaniem, do której ściągają różne firmy. Można powiedzieć, że tu rozegrał się niemal śmiertelny bój o PZU" - powiedział.
"Rz" przypomina, że na początku 2000 roku niemiecki bank na krótko przejął kontrolę nad Gdańskim. Zawdzięczał to Władysławowi Jamrożemu i Grzegorzowi Wieczerzakowi. PZU i PZU Życie, którymi kierowali, miały akcje BIG-u, który z kolei był już wtedy akcjonariuszem PZU. Obaj prezesi wbrew instrukcjom rządu stanęli po stronie Niemców i w ten sposób umożliwili Deutsche Bankowi wybór rady nadzorczej BIG Banku. Wybuchł skandal i do wrogiegoprzejęcia ostatecznie nie doszło.
Lewandowski podkreślił, że "przejęcie akcji BIG Banku Gdańskiego miało być dla Deutsche Banku pomostem do przejęcia PZU". Zdaniem posła, Wieczerzakowi mogło zależeć na przejęciu BIG Banku przez Deutsche Bank. Jak dodał, Wieczerzak, mając dobre stosunki z niemieckim bankiem, "mógł liczyć na to, że w przyszłości będziepełnił kierownicze stanowiska w PZU".
Zdaniem Przemysława Gosiewskiego (PiS), dokumenty do których dotarła "Rz", to jeden z dowodów na tezę, że "30 mln dolarów zapisanych w umowie między PZU a Deutsche Bankiem, jako ewentualna kara umowna za jej niewykonanie to de facto zapis łapówki". Według posła, publikacja "Rz" wyjaśnia "dokąd poszło 6,5 mln dolarów ztej sumy".
"Jest pytanie gdzie poszło pozostałe 23,5 mln z 30 mln dolarów nie wyegzekwowanej kary umownej " - uważa Gosiewski. Jego zdaniem, w związku z tym, "należy szukać innych miejsc, gdzie trafiła korzyść majątkowa".
Z dokumentów, do których dotarła gazeta wynika, że Niemcy zapłacili 6,5 mln dolarów za konsulting w czasie przejęcia polskiego banku. Pieniądze trafiły na konto firmy Astra Financial Services Ltd, którą zarządzali menedżerowie z firmy Warren Trustees, zarządzający jednocześnie majątkiem Jamrożego.
W ujawnionym kilka dni temu notatniku Jamrożego dziennikarze gazety znaleźli numery telefonów do Paula Jacksona, który zarządza m.in. Astrą. Z dokumentów tej ostatniej jednoznacznie wynika, że zapłata należała się jej za pomoc w zdobyciu akcji BIG Banku Gdańskiego.
O prawdziwości tezy, że zapisane w umowie 30 mln dolarów było przeznaczone de facto na łapówki świadczy, zdaniem Gosiewskiego, to że "Deutsche Bank, mimo że PZU nie wykonało zapisów umowy, nie podjęło żadnych kroków, aby te 30 mln uzyskać drogą sądową".