Komisja ukróci zabawy w upiększanie wyników

Artur Szymański
07-07-2003, 00:00

KPWiG chce ukrócić sztuczne podbijanie kursów akcji w ostatnich sekundach sesji. Komisja podejrzewa, że takie praktyki uprawiają zarządzający aktywami w TFI oraz OFE.

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) pracuje nad zmianą zasady obliczania wartości aktywów funduszy emerytalnych i inwestycyjnych ulokowanych w akcjach giełdowych spółek. W ten sposób komisja chce ograniczyć zjawisko zwane „window dressing” (czyli upiększanie okien), mające na celu poprawę wartości aktywów inwestorów instytucjonalnych.

Przed końcem II kwartału miało to miejsce m.in. na akcjach Budimexu, Groclinu, Lentexu czy Ster -Projektu.

— Zjawisko to negatywnie wpływa na rzeczywisty obraz polskiego rynku kapitałowego. Dokonując transakcji, których przedmiotem może być nawet jedna akcja, inwestorzy instytucjonalni mogą doprowadzać na zamknięciu sesji do wzrostu kursu papierów o niskiej płynności, tym samym poprawiając swoje wyniki finansowe — twierdzi Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG.

KPWiG nie chce takich praktyk.

— W przypadku funduszy inwestycyjnych komisja szuka takiego rozwiązania, które pozwoli na określenie rzeczywistej wartości aktywów funduszy inwestycyjnych. Jedną z propozycji jest zastąpienie wyceny z zamknięcia sesji średnim kursem dnia — dodaje Michał Stępniewski.

Tezie tej nie zaprzeczają najbardziej zainteresowani, czyli zarządzający aktywami. Podkreślają oni zarazem, że „window dressing” ma ograniczony wpływ na rynek.

— Nie da się ukryć, że w przypadku mniej płynnych spółek podciągnięcie jej kursu na zakończenie sesji jest możliwe. Inaczej jest w odniesieniu do podmiotów o dużej płynności. A to właśnie na nich koncentruje się uwaga dużych graczy instytucjonalnych — mówi Piotr Rzeźniczak, zarządzający w TFI Pioneer.

Wydaje się, że zastąpienie kursu zamknięcia czymś innym prędzej czy później nastąpi. Zarządzający aktywami w Skarbiec TFI Konrad Łapiński ma inny pomysł.

— Najbardziej obiektywnym wskaźnikiem dla obliczania wartości aktywów funduszy jest średni kurs danych spółek z ostatniej godziny sesji. Bardzo często bowiem o godzinie 14.30 lub 16.00 podawane są ważne dane makroekonomiczne. Nie bez znaczenia na kursy polskich spółek, ma też otwarcie giełd w USA. To właśnie te czynniki mają największy wpływ na kursy spółek w ostatnich kilkudziesięciu minutach sesji — zaznacza Konrad Łapiński.

Jego zdaniem, średni kurs spółki z całej sesji nie jest dobrym rozwiązaniem. Może się bowiem zdarzyć, że na rynek trafi istotna informacja, która doprowadzi do wyprzedaży papierów pod koniec sesji. W takiej sytuacji mogłoby się okazać, że średni kurs byłby dużo wyższy niż wartość zamknięcia.

— Obliczanie wartości aktywów funduszy według kursu znacząco odbiegającego od wyceny z zamknięcia to kuriozum. Wyniki funduszy byłyby poważnie zafałszowane. W przypadku średniego kursu z ostatniej godziny sesji, takiego niebezpieczeństwa praktycznie nie ma — twierdzi Konrad Łapiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Komisja ukróci zabawy w upiększanie wyników