Komornik wisi nad BGŻ BNP Paribas Areną

opublikowano: 02-12-2015, 22:00

Na budowę toru kolarskiego podatnicy wyłożyli prawie 90 mln zł. Niedługo komornik może go zlicytować za jedną dziesiątą tej kwoty

Pięciu ministrów sportu z jednej partii i legenda polskiego sportu przewinęło się przez spór Mostostalu Puławy z Polskim Związkiem Kolarskim (PZKol) o płatność za roboty na pruszkowskim torze kolarskim. Jutro sąd może zaś wydać prawomocny wyrok, który skłoni Mostostal do licytacji BGŻ BNP Paribas Areny, jak oficjalnie nazywa się obiekt. Mostostal ma wpis w hipotece toru i po wyroku może rozpocząć egzekucję należności. Chodzi o 5,3 mln zł, które z odsetkami dochodzą już do 9 mln zł. Pomijając sporną kwotę, na budowę budżet państwa wydał 86,4 mln zł. Mostostal jest gotów sprzedać obiekt za tyle, ile zalega mu PZKol.

Nie wiadomo, kto będzie właścicielem pruszkowskiego toru, na którego tytularny sponsoring długoletnią umowę ma Bank BGŻ BNP Paribas. Sponsor nie chce komentować sprawy.
Wyświetl galerię [1/2]

CZYJA ARENA:

Nie wiadomo, kto będzie właścicielem pruszkowskiego toru, na którego tytularny sponsoring długoletnią umowę ma Bank BGŻ BNP Paribas. Sponsor nie chce komentować sprawy. ARCHIWUM LANG TEAM – PAWEŁ URBANIAK]

— Każdy będzie mógł kupić tor np. za 10 mln zł. PZKol nie potrafi zbilansować bieżącego utrzymania obiektu, ale prywatny właściciel sobie poradzi. Będzie brał pieniądze od PZKol za możliwość trenowania kolarzy. Poza tym hala jest wielofunkcyjna — zaznacza Tadeusz Rybak, prezes Mostostalu Puławy. W tym roku odbyły się tam mistrzostwa świata modeli akrobacyjnych, swego czasu wystawa psów, kongres PSL, regularnie goszczą tam kolarskie mistrzostwa… Norwegii, która nie ma toru u siebie.

— Wybór padł na Polskę, która nie dość, że ma świetny obiekt światowej klasy, to dzięki tanim liniom lotniczym transport uczestników nie jest zbyt kosztowny — tłumaczył kilka lat temu Rolf Morgan Hansen z norweskiego związku kolarskiego.

Kosztowna klasa

Właśnie światowa klasa obiektu legła u podstaw obecnych problemów. Konflikt toczy się wokół robót uzupełniających, które miały dostosować halę do mistrzostw świata z marca 2009 r. — pierwszych mistrzostw świata w kolarstwie rozegranych w Polsce. Przy okazji uzgodniono modernizację związaną z nowymi przepisami przeciwpożarowymi. Umowę przyklepano w lutym 2009 r. Aneksowano w maju, przedłużając termin wykonania części prac do września 2009 r. Całość miała kosztować 7,4 mln zł. Prezesem PZKol był wtedy Wojciech Walkiewicz, a ministrem sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki.

— Umowę mieliśmy z PZKol, ale pieniądze miały pochodzić z ministerstwa. Wojciech Walkiewicz miał je obiecane przez Mirosława Drzewieckiego. Pośrednikiem był Bank Gospodarstwa Krajowego. Jego przedstawiciel był na miejscu i sprawdzał, czy faktury są zgodne z postępem robót. Roboty zostały wykonane, faktury przyjęte. Protokół odbioru został podpisany przez przedstawiciela inwestora zastępczego, czyli firmy wynajętej specjalnie do nadzorowania prac — relacjonuje Tadeusz Rybak.

Mostostal nie dostał jednak 5,3 mln zł. Spółka skierowała sprawę do sądu. Ten w postępowaniu nakazowym wydał nakaz zapłaty. Był 22 lutego 2010 r. 23 marca 2010 r. PZKol, kierowany przez Wojciecha Walkiewicza, oprotestował tę decyzję. W związku z oskarżeniami o malwersacje finansowe tydzień później sportowe stowarzyszenie miało już innego szefa. Został nim Ryszard Szurkowski — mistrz i wicemistrz świata indywidualnie, dwukrotny wicemistrz olimpijski i świata w drużynie, czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju. Spełniony zawodnik i trener kadry narodowej. Za jego czasów Lech Piasecki został mistrzem świata, a drużyna sięgnęła po srebro na igrzyskach olimpijskich.

Kolejka wierzycieli

Ryszard Szurkowski podtrzymał w sądzie stanowisko poprzednika, ale równocześnie— w tandemie z ówczesnym ministrem Adamem Gierszem — podjął próbę ugodowego załatwienia sprawy.

— Byliśmy dogadani. Przyszła propozycja ugody z PZKol, podpisaliśmy ją i odesłaliśmy. Ryszard Szurkowski poszedł na urlop, potem były wybory i prezesem związku został Wacław Skarul. Jeszcze na walnym zgromadzeniu, które dokonało wyboru, minister Adam Giersz powiedział, żeby związek spłacił długi z wpływów od sponsorów, a na działalność statutową dostanie pieniądze z ministerstwa. PZKol miał wtedy od sponsorów 2 mln zł rocznie, a my mieliśmy porozumienie na spłatę co roku 1,2 mln zł — twierdzi Tadeusz Rybak.

— Gdy zostałem prezesem, PZKol miał 11 mln zł długów i 256 wierzycieli. Do dziś został tylko Mostostal. Dzięki ministerstwu miałem pieniądze na bieżącą działalność, a sponsoring CCC pozwalał spłacać długi. Na początku bardzo chciałem podpisać ugodę z Mostostalem. Jej wzór miałem na stole, odziedziczony po Ryszardzie Szurkowskim. Nigdy nie dysponowałem jednak długoterminową umową sponsorską, której suma zobowiązań sponsora dawałaby kwotę satysfakcjonującą Mostostal. Regulowałem więc mniejsze długi — tłumaczy Wacław Skarul, który prezesem PZKol został w 2011 r.

Bez wsparcia ministra

Z Mostostalem PZKol spotykał się w sądach. Ministerialny stołek po Adamie Gierszu zajęli kolejni politycy PO: Joanna Mucha, Andrzej Biernat i Adam Korol. Obie strony mają do nich żal, że nie włączyli się w rozwiązanie sporu dotyczącego obiektu wybudowanego za państwowe pieniądze.

— Obecnie mamy nowy rząd, który nie boi się podejmować trudnych decyzji. Może nowy minister zdecyduje się rozwiązać tę sprawę — wzdycha Wacław Skarul. Sam próbował przeważyć szalę na stronę PKZol na drodze sądowej. Sprawa utknęła w proceduralnych przepychankach. Decyzje o ich rozstrzygnięciu sądy w Warszawie i Lublinie podejmowały dopiero w latach 2014 i 2015. Odsetki niemal podwoiły roszczenia Mostostalu. Na początku 2015 r. PZKol złożył Mostostalowi propozycję ugody. Szczegółów nie ujawnia.

— Złożyłem propozycję, która wydawała mi się dobra i konkretna — mówi tylko Wacław Skarul.

— Przyjechał do mnie i proponował ugodę polegającą na wypłacie 2-3 mln zł. Powiedziałem mu, że mogę zgodzić się na rozłożenie płatności na raty, ale nie na rezygnację z należnych pieniędzy. Zresztą na piśmie żadnej propozycji nie dostałem — mówi Tadeusz Rybak.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu