Koncern chce ściągnąć miliard

Paweł Janas
06-05-2005, 00:00

Inwestycja w Lotos może być bardziej opłacalna od zakupu akcji Orlenu, ale jednocześnie bardziej ryzykowna — twierdzą analitycy.

Od wczoraj prospekt emisyjny Grupy Lotos dostępny jest w biurach maklerskich. Inwestorzy będą mogli kupić do 35 mln akcji serii B oraz ewentualnie do 8,9 mln akcji serii A, będących w posiadaniu Nafty Polskiej.

— Proces upublicznienia Grupy Lotos jest nastawiony na pozyskanie środków na skuteczne przeprowadzenie firmy przez dalszy program rozwojowy — powiedział Paweł Olechnowicz, prezes Lotosu.

Siły na zamiary

Z publicznej emisji akcji serii B Grupa Lotos zamierza uzyskać od 1 do 1,1 mld zł, które mają zostać wykorzystane na dalszy rozwój. Do 2009 r. spółka zamierza wydać na inwestycje 5,3 mld zł. Jedynie 35-45 proc. ma pochodzić ze środków własnych rafinerii. Ostatnio niemałych. W ubiegłym roku firma zarobiła 534 mln zł.

— Z ubiegłorocznego zysku właściciele zostawili nam na inwestycje ponad 512 mln zł — stwierdził Paweł Olechnowicz.

Skarb państwa i Nafta Polska dostaną w tym roku jedynie 2,94 proc. dywidendy z szacowanego na około 350 mln zł zysku.

Lista potrzeb

Jakie grupa planuje inwestycje? Przede wszystkim kompleksowy rozwój techniczny rafinerii, którego koszty szacowane są na 900 mln USD. Pozyskanie inwestorów (m.in. w ramach offsetu), którzy pomogliby w sfinansowaniu tego przedsięwzięcia, grupa prowadzi już od kilku lat. Bez efektów.

— Zamierzamy zrobić to do końca tego roku. Inwestycje ruszą na początku 2006 r., a zostaną sfinalizowane w 2009 r. — twierdzi Marek Sokołowski, wiceprezes spółki.

To jednak wszystko. 500 mln zł ma kosztować program budowy stacji paliw. Ich liczba ma docelowo wzrosnąć do 500. Częściowo ma on być sfinansowany z kredytów udzielonych przez konsorcjum PKO BP i Pekao. 257 mln zł spółka musi zapłacić za zakupione w styczniu od Nafty Polskiej rafinerie Glimar, Czechowice i Jasło oraz spółkę wydobywczą Petrobaltic. Tak więc potrzeby finansowe Lotosu są niemałe.

Jest ryzyko, jest zarobek

Zdaniem analityków, publiczna oferta Grupy Lotos będzie bardzo atrakcyjna dla inwestorów.

— Istnieje oczywiście spore ryzyko, bo znaczną część inwestycji firma chce finansować długiem. Uspokajająco działa jednak fakt, że do tej pory spółka realizowała inwestycje także posługując się kredytami, które szybko spłacała — twierdzi Grzegorz Lityński, analityk KBC Securities.

Jego zdaniem, Lotos będzie postrzegany przez inwestorów jako spółka bardziej rozwojowa, ale bardziej ryzykowna niż Orlen.

Opinie te potwierdzają także inni analitycy.

— Lotos jest bardziej dynamiczny od Orlenu, ale jego plany inwestycyjne rodzą więcej znaków zapytania — twierdzi Bartosz Ostafiński z Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

Nieco odmiennie widzi to Sebastian Słomka z PKO BP.

— To prawda, że Lotos jest nieco ryzykowny. Jeśli jednak chodzi o ocenę wzrostu, to firmie takiej jak Orlen, o znacznie większych przychodach, trudniej niż Lotosowi utrzymać wysoką dynamikę — podkreśla analityk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Koncern chce ściągnąć miliard