Dariusz Filar, główny ekonomista Pekao SA, podkreśla, że polityka pieniężna nie jest zasadniczą przyczyną niskiej dynamiki PKB i wzrostu bezrobocia. Rozluźnienie polityki pieniężnej nie może więc być sposobem na powrót do wysokiego wzrostu gospodarczego.
W Polsce panuje przekonanie, że to polityka monetarna wpłynęła na ograniczenie dynamiki PKB i gwałtowny wzrost bezrobocia. Politycy mają jedną receptę na spowolnienie gospodarcze: radykalne obniżki stóp procentowych.
— Takie podejście do sprawy wzbudza mój ogromny niepokój. Lansowanie takiej tezy, przy niezbyt wysokim poziomie wyedukowania ekonomicznego społeczeństwa, jest niebezpieczne. Taka prosta diagnoza i prosta recepta są bardzo łatwo przyjmowane. Na podstawie analiz własnych oraz ekspertów zagranicznych uważam, że to nie jest sposób na załatwienie polskich problemów — tłumaczy Dariusz Filar.
Siłą napędową wzrostu naszej gospodarki w ubiegłym roku był eksport. Jednak globalna recesja zahamowała jego dynamikę, co natychmiast odbiło się na wzroście gospodarczym.
— W 2001 r. wolumen eksportu utrzymywał się w przedziale 7-8 mld dolarów kwartalnie, czyli około 2,5 mld USD miesięcznie. To wynik znacznie lepszy niż w poprzednich latach. Natomiast dynamika eksportu wygląda nieco gorzej. Była bardzo wysoka w I kwartale 2001, niezła w II, ale już w II połowie roku gasła. To miało bezpośredni związek z recesją na świecie. Gdyby nie załamanie rynku niemieckiego, rodzimy PKB wzrósłby więcej niż o 1,1 proc. Nie ma więc to nic wspólnego z polityką monetarną — podkreśla główny ekonomista Pekao SA.
Kolejnym najczęściej podawanym powodem spowolnienia gospodarczego w 2001 roku jest słabnący popyt wewnętrzny. Dariusz Filar dodaje jednak, że spadek popytu nastąpił z powodu ograniczenia inwestycji. Konsumpcja miała dynamikę tylko nieznacznie niższą od tej z 2000 roku.
— To nie konsumpcja ograniczyła wzrost polskiej gospodarki. Przyczyną były spadające inwestycje. Ich dynamika spadała od II kwartału, czyli od momentu, gdy ukształtowania się świadomość o pojawieniu się zjawiska recesyjnego na świecie. W rezultacie opóźniano rozpoczęcie lub wstrzymywano projekty inwestycyjne. Kolejnym czynnikiem hamującym rozwój polskiej gospodarki był więc impuls zewnętrzny, powodujący pogorszenie nastrojów u przedsiębiorców. Gdyby nie to, wzrost dynamiki PKB w ubiegłym roku mógł być o kolejne ułamki proc. wyższy — przekonuje Dariusz Filar.
Główny ekonomista Pekao SA przypomina jednak, że konsumpcja bardzo mocno wyhamowała już w 2000 roku. Częściowo była to reakcja na twardą politykę pieniężną, jednak równolegle nastąpiły inne negatywne impulsy.
— Od początku 2000 r. nastąpił gwałtowny wzrost bezrobocia, bo przestały obowiązywać pakiety socjalne zawarte przy prywatyzacji w latach 1996-97. Na większe bezrobocie przełożył się także wzrost wydajności pracy. Efektem było pogorszenie nastrojów i związany z tym spadek dynamiki kredytów konsumpcyjnych. W 2000 r.nastąpiło także mocne odbicie inflacji, tymczasem jej wskaźnik założony dla rewaloryzacji świadczeń socjalnych był dość niski. Renty i emerytury realnie spadały, a duża grupa społeczna musiała znacznie ograniczyć konsumpcję. Można się więc zgodzić, że zaostrzenie polityki monetarnej wpłynęło na spadek konsumpcji, jednak nie był to jedyny czynnik — analizuje Dariusz Filar.
Główny ekonomista Pekao SA przypomina, że osłabienie wzrostu gospodarczego Polski w 2001 roku równolegle pozwoliło na poprawę równowagi makroekonomicznej.
— W wyniku recesji wzrosła równowaga zewnętrzna. Poprawił się wynik na rachunku obrotów bieżących, mocno spadła inflacja. Obecnie z deficytem obrotów bieżących poniżej 4 proc. PKB i stabilną inflacją na poziomie 3,5 proc. na tle współczesnego świata Polska gospodarka wygląda na zrównoważoną. To ważne, bo nawet niezbyt szybko rosnąca, ale zrównoważona gospodarka, nie jest podatna na kryzysy finansowe i walutowe — twierdzi Dariusz Filar.
Równowaga makroekonomiczna przy blisko 20-proc. bezrobociu zeszła jednak na dalszy plan. Dariusz Filar podkreśla, że przywrócenie wzrostu PKB bez naruszania stabilności gospodarczej jest możliwe, ale bardzo trudne.
— Teoria ekonomii mówi, że przy zachowaniu równowagi makroekonomicznej trzeba wyzwalać siły kreatywne gospodarki. Zauważam takie elementy w strategii rządu, szczególnie w jej najlepszym pakiecie „Przede wszystkim przedsiębiorczość”. Są w nim rozwiązania, ktore mogą sprawić, że gospodarka pozostanie stabilna, ale będzie bardziej efektywna. Obawiam się jednak, że wprowadzenie ustaw zawartych w strategii może napotkać duży opór. Związki zawodowe bronią przede wszystkim pracowników, kompletnie nie interesując się bezrobotnymi. Pojawiły się także propozycje grożące pogłębieniem deficytu budżetowego, jak np. system gwarancji rządowych. Boję się, że to co jest w strategii dobre, napotka opór, a to co złe będzie bardzo łatwo przyjęte. Przy niskiej świadomości przebiegu procesów makroekonomicznych w społeczeństwie, taka sytuacja wydaje się możliwa. Walka z RPP jest niebezpieczna. To tylko polityczna asekuracja —szykowanie kozła ofiarnego — na wypadek, realizacja strategii napotkała nadmierne trudności — ostrzega Dariusz Filar.