W listopadzie upadło 49 firm, których zsumowany ostatni obrót był na poziomie 600 mln zł, a zatrudnienie ok. 1,5 tysiąca osób — informuje Euler Hermes, na podstawie danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Kolejny miesiąc z rzędu pokazuje, że coraz mniejsza liczba bankructw to już trwały trend.

Rok temu w listopadzie upadło 70 firm, a w październiku tego roku 81. W sumie w ciągu 11 miesięcy tego roku upadło oficjalnie 760 firm, a rok temu 868. Zdaniem Tomasza Starusa, członka zarządu Euler Hermes, spadek liczby upadłości wiąże się z w miarę trwałą poprawą sytuacji w budownictwie oraz z sezonową jeszcze poprawą w dystrybucji hurtowej.
— Tutaj sytuacja nie poprawiła się nagle na tyle, żeby było to przyczyną braku opublikowanych upadłości w minionym miesiącu. To raczej efekt oczekiwań — sezonu świątecznego, który przyniesie szczyt sprzedaży dóbr konsumenckich, oraz końca roku, który dla wielu przedsiębiorców oznacza premie za zrealizowany obrót, poprawiające wyniki wielu dystrybutorów.
Niska rentowność dystrybucji hurtowej będzie jednak w przyszłości źródłem wielu problemów — deflacja pobudzić może popyt detaliczny, ale kosztem walki cenowej i osłabienia wyników finansowych wielu dystrybutorów, zmagających się już przecież z postępującą koncentracją rynku i konkurencją ze strony nowych kanałów sprzedaży — uważa Tomasz Starus.
W minionym miesiącu najwięcej firm upadło w branży produkcyjnej (17), dalej są usługi (16), a na trzecim miejscu budownictwo (11).